Ponieważ dotąd miałam nieprzyjemny zwyczaj sięgania po niezbyt ważne nowości wydawnicze, teraz jestem skazana na nadrabianie zaległości w tym, co naprawdę wartościowe. I tak w rok po nagrodzeniu wspaniałej książki Weroniki Murek – Uprawa roślin południowych metodą Miczurina – zabieram się za jej czytanie, pełna dumy, bo autorka ukończyła studia, które właśnie robię, i nadziei, że moja kariera będzie miała równie dobry start.

Wymyślny tytuł naprawdę niewiele mówi o tym zbiorze opowiadań – tak, to zbiór opowiadań, więc w tym miejscu pewnie się krzywicie, bo nikt w Polsce ich nie czyta. Ja też nie czytam. Ostatnio zrobiłam to w przypadku Teda Chianga – TUTAJ RECENZJA – i obsypałam jego książkę zachwytami. Teraz jest mój drugi raz i zamierzam postąpić podobnie. Robię się nudna, ale…
… dla usprawiedliwienia dodam, że zachwycam się tylko pierwszym opowiadaniem. Dla niego kupiłam całą książkę, żeby mieć na półce i móc do niej wrócić. I przytulać, i wąchać. No, książkowe mole wiedzą, o co chodzi. Jak książka jest dobra, to aż chce się ją schrupać. Reszta opowiadań jest napisana w podobnym stylu językowym, ale mniej je rozumiem i nie przedstawiają dla mnie takiej wartości. Natomiast W tył, w dół, w lewo
Maria wcale nie umarła, ale wszyscy jej to wmawiają i nie chcą patrzeć w oczy. Ciągle tylko: przyznaj się, zidentyfikuj ciało, nie bądź dzieckiem. Bo Maria żyje w świecie, w którym zmarli funkcjonują jak żywi. Wielu z nich nie miało ochoty przejść na drugą stronę. Bo i po co, skoro czasem Bóg lituje się bardziej nad kurczęciem niż człowiekiem i potrafi wskrzesić zduszoną przez dziecko kurkę, a człowieka już nie… No, ale jeśli Bóg zażyczy sobie Marii… Tylko co tam jest, po drugiej stronie, i jak wygląda wieczność?
– Ja do Boga nie pójdę – odparł ślepiec, krzyżując ramiona. – Ja też wolę króliki.
(…) – Nie mogę patrzeć na króliki – odparła Maria. – Nienawidzę królików.
str. 64-65
Młodzi autorzy nie są sprawdzeni, ryzyko rozczarowania zawsze wysokie. A Weronika Murek zdecydowanie spełniła moje oczekiwania. Mimo młodego wieku, ma nienaganny styl i stosuje świetne zabiegi pisarskie, które czynią jej opowiadania wyjątkowymi. Pochłonie Was atmosfera dwóch w pełni funkcjonalnych, przeplatających się światów, gdzie wszystko jest możliwe – może pojawić się Bóg i aniołowie, i Matka Boska, ukazani w groteskowy sposób, i to zaraz obok zabawnych postaci śmiertelników: jak matka Marii, która nic sobie nie robi ze śmierci córki, chce jak najszybciej przeprowadzić dezynfekcję i pogrzeb, więc dlaczegóż by nie przytaszczyć obcego ciała…

– Pójdź – powiedział pan Bóg, szukając jej dłoni.
str. 68
Wszystko tu jest niezwykłe i oryginalne, co tak rzadko się zdarza we współczesnej literaturze, i nic nie jest niejasne, mimo że tak naprawdę nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Czy autorka sobie kpi, śmieje się ze spraw dla nas ważnych? A może to jej próba pogodzenia się z istnieniem spraw nadprzyrodzonych?
Nie mogę wypowiedzieć się na temat pozostałych opowiadań, bo urzekło mnie tylko pierwsze. Może postawiło reszcie zbyt wysoką poprzeczkę, bo kiedy pojawiają się elementy nadprzyrodzone i boskie, tracę głowę. Jednak zdecydowanie polecam Wam Uprawę roślin południowych metodą Miczurina. Uczta dla zmysłów.
Autor: Weronika Murek
Tytuł: Uprawa roślin południowych metodą Miczurina
Wydawnictwo: Czarne
Stron: 144
Cena: 34,90zł

Wioletta Terefenko

Quisque porttitor lectus ac porttitor laoreet. Donec odio libero, mollis vitae consectetur eu, luctus sit amet ipsum. Curabitur molestie turpis vitae metus venenatis luctus. Nullam id imperdiet dui, et hendrerit erat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *