Literaturę uwielbiam w każdej postaci i uważam, że z każdego utworu da
się wyciągnąć coś pięknego (co nie przeszkadza mi krytykować zawzięcie i
z sadystyczną przyjemnością wszystkiego, co ma literki). To, czy książka została napisana po angielsku, polsku, hiszpańsku czy chorwacku, ma drugorzędne znaczenie, o ile
czujemy się w danym języku na tyle dobrze, by umieć rozpoznać dobry styl
i dobrą historię. A jednak moim skromnym królewskim zdaniem czytanie po
swojemu a po obcemu to dwie całkiem różne sprawy…

Zanim przejdę do głównej części tego wpisu, muszę zapoznać Was z dwoma podstawowymi faktami:

a) Jako recenzentka i książkowa szajbuska, czytam po polsku całkiem sporo – od 10 do 20 książek miesięcznie (zarówno książek polskich jak i polskich tłumaczeń z innych języków)

b) Jako studentka filologii angielskiej, poza studiami nie czytam po angielsku wcale

Moja domowa biblioteczka zawiera ledwo cztery pozycje napisane w oryginale (tj. po angielsku), ale nie mogę sobie przypomnieć, żebym kiedykolwiek przeczytała po angielsku coś dłuższego, co nie było wymagane na studiach.

Studiuję język angielski już od dwóch lat, a uczę się go od dziecka, co daje w przeliczeniu 14 lat nauki. Na studiach słucham wykładów po angielsku, mówię po angielsku, uczę się po angielsku i coraz częściej po angielsku myślę (nie żartuję, to dopiero przypał!). I chociaż planuję podjąć w przyszłości drugi kierunek studiów, nie wyobrażam sobie przerzucenia się na naukę w ojczystym języku (to będzie nieco bolesna adaptacja). Recenzowanie i w ogóle czytanie po polsku jest więc dla mnie psychicznym ratunkiem. I przede wszystkim – niewymuszoną przyjemnością.
Poza studiami bardzo wystrzegam się zanurzania się w języku obcym i wybieram tylko książki napisane po polsku lub polskie tłumaczenia. Nasz język jest dla mnie zbyt ważny, bym po kilku latach studiowania nie była w stanie posługiwać się polskim tak swobodnie jak wcześniej. A uwierzcie mi, tak to właśnie działa, jakkolwiek trudno jest w to uwierzyć. Mój podstawowy kontakt z językiem polskim to codzienne rozmowy i książki – z czego książki są w tym zestawieniu sto razy ważniejsze. Nikt z nas nie używa przecież zbyt rozbudowanego języka, kiedy prosi w sklepie o mleko, prawda?
Osobiście
uważam, że nauka po angielsku daje niesamowite efekty i
poszerza słownictwo bardziej niż samo czytanie w tym języku. Moje studia
są tego świetnym przykładem, bo obecnie coraz częściej przyłapuję się na tym, że kiedy mówię coś po polsku, wygodniej jest mi przeplatać swoją wypowiedź angielskimi słowami. Przychodzi mi to coraz bardziej naturalnie – i przeraża mnie to, bo jakkolwiek fajnie jest umieć obcy język, ten ojczysty jest dla mnie priorytetem. Nie można pisać dobrze w danym języku, nie znając go na wskroś i nie zanurzając się w nim po uszy (a pisanie to moja obsesja. Przy czym nie zamierzam wspierać obcej literatury i próbować swoich sił w pisaniu po angielsku).
Nie chcę być źle zrozumiana. Uważam, że sięganie po książki napisane w innym języku to dobry krok w kierunku jego przyswajania. Polecam to z całego serca. Sama zamierzam praktykować ten sposób, kiedy już skończę studia i będę chciała utrzymać swój język obcy na takim poziomie, na jakim jest teraz. 
A jednak poddając się szaleństwu sięgania po książki pisane w oryginale (bo to takie cool) nie zapominajmy, że większym wstydem niż brak umiejętności w posługiwaniu się angielskim jest nieznajomość własnego języka!

Wioletta Terefenko

Absolwentka filologii angielskiej (Uniwersytet Rzeszowski) i Szkoły Pisarzy (Uniwersytet Jagielloński). Trochę zaczytana, czasem rozpisana, zawsze głodna wiedzy.

77 odpowiedzi do “O tym, dlaczego czytanie po polsku jest najważniejsze”

  1. Mnie czytanie w języku angielskim sprawia sporo frajdy, choć muszę przyznać, że robię to dość rzadko :) W większości ograniczam się do artykułów i niewielkich objętościowo opowiadań, a wszystko przez to, że zajmuje mi to więcej czasu niż czytanie w języku polskim :) Moim marzeniem jest pochłonięcie w oryginale całej serii o Harrym Potterze, a także Władcy Pierścieni :) Pierwszy krok w kierunku spełnienia marzenia uczyniłam i podczytuję po rozdziale HP :)
    Myślenie po angielsku myśleniem, ale czy zdarza Ci się śnic w tym języku? To dopiero "przypał" :P

  2. Oferty pracy dla nauczycieli angielskiego
    Witam)
    W firmie Preply zawsze znajdzie się miejsce dla doświadczonych nauczycieli języka angielskiego. Preply oferuje odpowiednie wynagrodzenie i swobodny grafik. Oferty pracy dla korepetytorów zostawiają sami uczniowie. Skontaktuj się z nimi, aby otrzymać więcej szczegółów. Aby odpowiedzieć na ofertę pracy dla nauczycieli języka angielskiego, musisz zarejestrować się u nas.
    http://preply.com/pl/praca
    Doradzam)

  3. Mi czytanie książek po angielsku, pomaga w nauce tego języka. Jednak jeśli mam wybór w pierwszej kolejności sięgam po książkę pisaną w języku polskim. A książki w języku angielskim zdobywam w second-handach za symboliczną złotówkę, więc nie ma mowy tu o żadnych nowościach.

  4. Język angielski staram się rozwijać w oparciu o czasopisma. Nie znam go jeszcze na tyle dobrze (część pozapominałam) by brać się za grube książki. No może bardziej techniczny. Zmotywowałaś mnie do nauki słówek :)

    1. A ja już z dwojga złego wolałabym książki, choć magazyny, np. English Matters, to też dobre wyjście. Ale ja ogolnie prasy nie czytam, książki wydają mi się bardziej pociagające :)

  5. Też skończyłam filologię angielską, a samego języka uczę się odkąd poszłam do 1 klasy podstawówki i wiem co to znaczy myśleć po angielsku :P Z resztą na studiach nas namawiali żebyśmy właśnie tak zaczęli myśleć, bo będzie nam łatwiej posługiwać się tym językiem :) A co do książek to ja wręcz przeciwnie, choć w większości czytam po polsku, to lubię też sięgnąć po książki w oryginale, zawsze można nauczyć się jakichś ciekawych zwrotów, które niekoniecznie pojawiają się na studiach czy w ogóle lekcjach języka angielskiego :)

    1. Zgadzam się, w książkach pisanych w oryginale mnóstwo jest zwrotów, których normalnie nie spotykamy. Np. idiomów codziennego użytku. A te na pewno łatwiej zapamiętać w kontekście :)

  6. To chyba pierwsza tego typu opinia, jaką czytam (zazwyczaj podkreśla się konieczność czytania w języku oryginału) :) Ale rozumiem, że to bardzo skomplikowana kwestia u kogoś, kto uczy się języka obcego z równą intensywnością. Ja sama nie czytam w obcych językach wcale. Po części najpewniej z lenistwa, po części z umiłowania języka ojczystego :)

    1. Fenko lubi się stawiać ;p a tak na serio, nie uważam, żeby czytanie w innych językach było jakieś super i wymagające pochwał. Dobrze jest umieć język, ale u mnie większy podziw zyskuje osoba, która czyta w swoim języku, bo to znak, że po prostu lubi czytać, a nie uczyć się języków lub obnosić się z ich znajomością :)

    2. Co racja, to racja… Ale tłumacz jakoś radzić sobie musi. Książka w przekładzie powinna brzmieć naturalnie, tak jak w oryginale, a niestety nie wszystko to, co przetłumaczymy dosłownie, będzie brzmiało tak dobrze w obu językach :)

    1. No tak, z przyjemnością jest ogromny problem jeśli chodzi o języki obce i książkomaniaków… Ale warto zaczynać od bardzo prostych tekstów, które zajmują mało czasu, a jednak dają jakieś efekty :) małe kroczki!

  7. Ja bym chciala zaczac czytac jakies ksiazki po ang -ale wiadomo z tym prsotrzych aby szlifowac angielski i go nie zpaomniec. Ale rozumiem co czuejsz mialam tak kiedys i ang wokol mnei bylo za duzo i mozliwosc dotkniecia czegos po pl bylo przyjemnoscia. a mysle po ang haha taa tez tak mialam :d

    1. W niektórych miastach są lumpeksy z bardzo tanimi książkami anglojęzycznymi, możesz spróbowac! Ja niestety nie mam takiej mozliwosci, ale moze kiedys znajdę coś taniego ;) póki co, rozkoszuję się czytaniem po polsku ;P

  8. Czytam najwięcej po polsku – bo wiadomo, najłatwiej zrozumieć, a poza tym język mi się kształtuje. Jednak uwielbiam czytać po angielsku! A teraz mam w planach znaleźć jakąś książkę po niemiecku, aby sobie język przypomnieć :)

  9. Staram się czytać po polsku ,ale parę książek w miesiącu(jakieś 30-40 %całości) czytam w obcych językach.Już osobnym tematem jest to ,że przyswajamy język,czyli łączymy przyjemne z pożytecznym.Czasami tłumaczenie też może zmienić styl pisania,więc teraz z moimi ulubionymi autorami uwielbiam spotykać się w oryginalnym języku.Zaczęłam czytać po niemiecku i jestem zadowolona.Ze znajomości swojego poziomu języka również.Nie zrozum mnie źle,ale po nauce paru języków obcych doszłam do wniosku,że to nasz język jest spośród nich najtrudniejszy.I nie wiem,czym to jest spowodowane.Tym,że od dzieciństwa miałam kontakt z tamtymi językami przynajmniej 12 godzin na dobę czy mam to w genach..Pewnie bym czytała jeszcze więcej książek w obcych językach ,ale zwyczajnie fundusze nie pozwalają.Książki są droższe ,a parę razy dla obniżenia kosztu zamówiłam w księgarni z Hiszpanii to na książkę musiałam trochę poczekać ,a do tego dochodził spory koszt przesyłki.Ale ogółem popieram czytanie zarówno w swoim jak i w innym języku obcym ;)

    1. Chciałabym umieć na tyle niemiecki ;) oczywiście to jasne, że polski jest jednym z trudniejszych języków, tym bardziej jestem dumna, że się nim posługuję. To, że miałaś kontakt z innymi językami od dziecka jest niezwykle pomocny. Nie musisz się ich uczyć od podstaw, bo podstawy już nabyłaś, a te dwa sposoby przyswajania języka – nauka i nabywanie – to dwie całkiem różne rzeczy. Szkoda, że nie wszyscy maja takie mozliwosci ;)

  10. Ja nie mam talentu do języków obcych. Uczę się angielskiego i niemieckiego już tyle lat, a prawdę mówiąc gdyby przyszło co do czego to niewiele bym potrafiła powiedzieć. O czytaniu książek w innym języku wolę nie myślę, dla mnie to czarna magia niestety.

    1. Sophie, każdy ma talent do języków. Trzeba tylko odpowiedniego nastawienia i odpowiedniego systemu nauki :) szkoda, że już w szkole nauczyciele wmawiają uczniom, którzy sobie nie radzą, że po prostu "nie mają talentu do języków". Uważam to za kompletną bzdurę :)

  11. Ja się do czytania książek w oryginale zupełnie nie nadaję. Brak mi skupienia, systematyczności i dobrej znajomości języka, mocno mnie to męczy. Mam kilka takich pozycji, kilka nawet ogarnęłam, ale nie jest to jakaś moja fascynacja. Trylogię E.L. James przeczytałam w takiej formie, bo było mi szkoda na nią pieniędzy, a wersję angielską mogłam mieć za 5 zł dzięki pobliskiemu lumpeksowi. Teraz kupuję jedynie to, co w Polsce wydane nie zostanie (bo na przykład wydawnictwo zapowiedziało, że nie kontynuuje mojego ulubionego cyklu).

    1. Super, że masz taki lumpeks u siebie, u nas niestety brak anglojęzycznych książek, jakby ktoś chciał czytać ;) Ja mam ochotę sięgnąć po angielską wersję "Partials" tzn po kontynuację, bo wydawnictwo nie będzie kontynuowało wydawania po polsku, nad czym ubolewam…

  12. Ja po angielsku mam chyba tylko 10 książek, w tym Harrego Poterra, więc niezbyt imponująco. Ale filologia angielska to dla mnie szok, chciałabym by mój poziom angielskiego był na takim poziomie. Fakt, w młodości chodziłam rok do szkoły w USA, ale to tylko sprawiło, że po angielsku umiem się dogadać, gorzej z gramatyką xD

    1. Ciekawa jestem jak HP wygląda po angielsku :D zwłaszcza te dziwaczne nazwy! Rok w szkole w USA – to musiało być super doświadczenie :) jeśli nie chcesz być nauczycielką/tłumaczem to tak naprawdę gramatyka nie bardzo jest Ci potrzebna, liczy się komunikatywność ;)

  13. To tu się przyznam, że ukończyłam zarówno filologię polską, jak i angielską. Lubię czytać po angielsku dla przypomnienia sobie i z wygody, gdyż często kupuję za grosze fajne, angielskie książki.

  14. Jeśli chodzi o myślenie w języku angielskim, to znam ten ból z autopsji. :P Co prawda nie dotyczy on mnie bezpośrednio, nie ja myślę w tym języku, ale moja dziewczyna, która także studiuje filologię angielską. W liceum też do klasy chodziłem z kumplem, który angielskim posługiwał się spokojnie jak ktoś po pierwszym stopniu filo, certyfikaty zdobywał sobie dla rozrywki i często miał tak, że łatwiej mu było powiedzieć coś w języku angielskim niż polskim. :D

    1. To świetnie umieć tak dobrze język obcy, i to jeszcze w szkole ;) przydaje się w życiu, zaprzeczyć nie można. Szkoda tylko, że ludzie rzucają sie na angielski, a polski zwyczajnie "dyskryminują" i uważają za niewarty uwagi.

  15. Ze względu na charakter mojej pracy muszę w miarę dobrze posługiwać się angielskim, jednak książkę przeczytaną w oryginale przypominam sobie tylko jedną. Było też trochę komiksów, ale tam ilość treści jest zdecydowanie mniejsza. Przeraża mnie tylko jak łatwo przyszło mi stosowanie "pongliszu", ale taka specyfika tej branży i łatwiej użyć angielskiego zwrotu niż polskiego.

    1. Ciekawa jestem, co robisz zawodowo :) czytanie komiksów po angielsku to całkiem dobry pomysł. Mniej zaangażowanym w naukę języka moze nie znudziłoby się tak szybko, bo tekstu tam całkiem mało jest :)

    2. Nie sądziłam, że informatyka wymaga tak dobrej znajomości angielskiego ;) to nawet dobrze, jeśli okoliczności zmuszają do nauki języka.
      Ja wprawdzie komiksów nie czytam, ale natknęłam się ostatnio na ksiązkę, której kontynuacji nie wydano po polsku i jeśli znajdę coś taniego, po angielską wersję sięgnę na pewno ;)

  16. Dobrze, że nie mam tego problemu :D biegle posługuję się tylko językiem polskim i tylko czasem przypominam sobie o języku niemieckim ;)

  17. Jeszcze nie przeczytałam ani jednej książki po angielsku, ale mam zamiar to zrobić w przyszłości. Chcę w ten sposób polepszyć swój angielski. Za to Tobie się nie dziwię, że wolisz czytać po polsku. Tak ciągle ten angielski i angielski.
    Zabawne jest to, że często osoby, które chwalą się tym, że czytają książki w oryginale, przeważnie same posługują się rodzimym językiem w sposób wołający o pomstę do nieba! Cieszę się, że dla Ciebie język polski jest ważny :)

    1. Nie tylko te, które czytają książki po angielsku czy w innym języku nie potrafią mówić poprawnie po polsku (mnie zresztą też się to zdarza ale pilnuję się, by przynajmniej w piśmie szanować język). Ale to już kwestia nie tylko polskiego, ludzie innych narodowości też nie przywiązują wagi do czystości i poprawności językowej w mowie ;)

  18. W moim przypadku jest tak, że zakończyłam już naukę języków obcych w edukacji. Na ostatnim roku studiów nie mam już języka obcego nowożytnego. Jedynie co mi pozostaje to artykuły naukowe w języku angielskim potrzebne do pracy mgr, których nie czyta się wcale przyjemnie. Dlatego możliwość czytania książek po angielsku jest dla mnie sposobem na kontakt z tym językiem, bo nie chcę dopuścić do tego, żeby nauka poszła w las. Przyznaję jednak, że w zdecydowanej większości czytam po polsku.

  19. Co, jak co, ale czytając po polsku, lepiej się po polsku pisze. // Ale ja i tak lubię czasami sobie po angielsku poczytać. Nawet mi jakoś bardziej do niektórych książek pasuje. Podobno jakoś inaczej się świat odbiera, jak się na innym języku człowiek skupia – jakiś naukowy artykuł o tym ostatnio nawet widziałam. Próbuję się też przełamać co do czytania po niemiecku. Zacznę od młodzieżówek, to może jakoś przeżyję…

    1. O rety, po niemiecku, zazdroszczę! :D ja po dwóch latach nauki tego języka na studiach zaczynam cokolwiek czaić i jest szansa, że zdam egzamin. Poziom rozumienia na poziomie czytania tekstów- podziwiam :)
      Ja kiedyś z pewnością zabiorę się za czytanie po angielsku czegoś poza uczelnią, może nawet wkrótce :) ale polski to mój ścisły priorytet i nie chcę ograniczyć czytania po polsku dla czytania po angielsku – tego drugiego mam wystarczająco ;)

  20. Zgadzam się z Tobą w 100%! :D

    A co do wykładów po angielsku…
    Mogłabym Ci zadać jedno pytanko – czy pierwszy rok (a konkretnie pierwszy semestr) jest naprawdę tak wielkim szokiem? Profesorowie naprawdę nawijają tak szybko, czy może da radę zrozumieć? :D

    1. Pierwszy semestr to najprzyjemniejszy okres w całym studiowaniu, bo nie robisz praktycznie nic :D na Uniwersytecie Rzeszowskim nie ma po 1. semestrze żadnych egzaminów, całkowity lajt. Potem stopniowo będzie trudniej, ale po dwóch latach studiowania jestem w stanie stwierdzić bez wahania, że filologia angielska to bardzo lajtowe studia (oczywiście nie w czasie sesji). Myślę, że na filologii polskiej jest ciężej, chociażby przez ciągłe i niekończące się czytanie tekstów. Na FA też są teksty, i to w oryginale, często w staroangielskim, ale nie odczuwa się tego aż tak, mimo że co tydzien musimy przeczytac inny tekst, krótszy lub dłuzszy ;) Ja w 1. semestrze pierwszego roku byłam wprawdzie na innej uczelni (prywatnej), nie miałam takiego lajtu, ale na Uniwersytecie wiem, że był luz jak nigdzie ;) jesli chcesz spróbować, polecam. Ja osobiście żadnego szoku nie odczułam jeśli chodzi o rozumienie wykładów i byłam zdziwiona, bo jeszcze w liceum (a więc ledwo kilka miesięcy wcześniej) miałam z tym spore problemy.

    2. Super wiedzieć! :D
      Właśnie od października bardzoooo bym chciała rozpocząć swoją (na początku) trzyletnią przygodę m.in. z językiem angielskim :)
      Miejmy nadzieję, że matura dobrze mi pójdzie i będę mogła sobie wybierać w szkołach wyższych!

      Dziękuję!

  21. A ja chciałabym umieć tak angielski. Chciałabym bez problemu czytać po angielsku i mówić. A boję się, że nawet bułki w sklepie nie umiałabym kupić. Tak bardzo chcę tez czytać angielskie wersje książek, których w Polsce nie ma, a tu dupa. 11 lat nauki, ale miałam wyjątkowego pecha do nauczycieli i niestety niczego się nie nauczyłam. Widzę zdanie, wiem, w jakim czasie jest napisane, że tu jest strona bierna, że tu trzecia forma czasownika. Co z tego, jak nie rozumiem poszczególnych słów :/

    1. Rozumienie słów to już ta łatwiejsza część nauki! :) Jeśli rozróżniasz struktury gramatyczne, jesteś w świetnej sytuacji. Teraz wystarczy przysiąść do nauki słówek, a to możesz zrobić sama :) zacznij od nauki 1000 najczęściej używanych słów po angielsku (będziesz miała idealny zestaw do konwersacji). A potem zacznij czytać proste teksty, np. bajki, i przechodź do coraz trudniejszych. Nie wszystko, co będziesz czytała, zrozumiesz od razu. Z czasem (szybciej niż myślisz!) nauczysz się niczym Sherlock Holmes wyciągać wnioski z tego co widzisz. Nie rozumiesz słowa, ale domyślasz się jego znaczenia. Co lepsze, wystarczy 15 minut dziennie (na to stać każdego :) a w kilka miesięcy zobaczysz niesamowite efekty.

    2. Ciągle to sobie powtarzam. A potem nie mam czasu przysiąść nawet na te 15 min – ciągle jest coś ważniejszego :P
      Próbuję wyrobić w sobie jakiś taki nawyk. Ale na to też nie mam czasu :P

    3. Mówić i czytać po angielsku! Marzenie! Jestem w podobnej sytuacji, gramatyka u mnie stoi całkiem spoko, słówka 'trochę' leżą. Jak tylko odkopię się z zaległych sprawdzianów, oceny będą wystawione, to biorę się za angielski. Tak, to będą pracowite wakacje, ale wiem, że będzie warto :)

  22. Ja kocham czytać książki w oryginale, póki co znam jedynie angielski na tyle dobrze, by móc czytać w tym języku, ale mam nadzieję, że jak tylko opanuję hiszpański na przyzwoitym poziomie i będę w stanie zagłębiać się również w tą literaturę w oryginale. Moim olbrzymim marzeniem jest to, by być w stanie czytać Zafona po hiszpańsku. Po prostu wtedy czuję, że historia jaką opowiedział autor trafia do mnie dokładnie tak jak to napisał, bez żadnych zniekształceń spowodowanych tłumaczeniem. Niemniej jednak w pełni się z tobą zgadzam, że najważniejszy jest nasz język ojczysty i nigdy nie chciałabym, żeby to właśnie jego znajomość była słabsza. Dlatego też zaczęłam czytać więcej polskich autorów i nadal też czytam niektóre książki w tłumaczeniu. Trochę Cię też rozumiem, bo chodzę do liceum dwujęzycznego i oprócz 6 godzin angielskiego mam też niektóre przedmioty w tym języku i zauważam, że też często gdy brakuje mi jakiegoś słowa od razu przychodzi mi na myśl jakieś angielskie. To jest straszne. Jedna z moich nauczycielek od angielskiego tak ma i dla kogoś, kto ją słuch jest to niezwykle irytujące. Co ciekawe druga, która mnie uczy nie dość, że mów po angielsku wspaniale i do tego ma akcent tak niezwykły, że aż trudno uwierzyć, że jest Polką, ta z kolei mówi po polsku również świetnie i nie jest dla niej żadnym problemem przełączyć się z jednego języka na drugi. Widać można ;)

    1. Można, pewnie że tak ;) super, że jesteś w dwujęzycznym liceum, ogrom możliwości! Ja też chciałabym czuć się dobrze w hiszpańskim, a może i w innych językach. Ale wolałabym, żeby polski mimo wszystko był tym priorytetem ;)

  23. No widzisz, a ja czytam po angielsku, żeby angielskiego nie zapomnieć ^^ Może miałabym takie nastawienie jak Ty, gdybym ten język studiowała, ale mnie tylko od zawsze fascynował i zaczęłam się go uczyć sama, z książek brata. Potem były kursy i szkoła, ale i tak myślę, że najwięcej nauczyłam się swoimi sposobami. Może poetką anglojęzyczną nie zostaję, ale na moje "potrzeby językowe" jest dobrze :) Uwielbiam czytać po angielsku. Niejednokrotnie przekonałam się, że oryginały brzmią lepiej, a nasze tłumaczenia są słabe i niejednokrotnie przekombinowane, bądź odwrotnie – za bardzo uproszczone. Oczywiście nie zawsze, ale i tak bywa. Nie czytam po angielsku jeśli książki są u nas dostępne, za to możliwość czytania w dwóch językach daje mi pewną wolność. Jak jakaś seria zostaje u nas przerwana w połowie, rozpaczam, ale z pewnością nieco mniej.

    A z tym myśleniem po angielsku to norma :D Ja to robię bardzo często i już nawet nie zwracam na to uwagi.

    1. O tak, jeśli seria zostanie przerwana i chcesz kontynuować, to znajomość angielskiego jest wybawieniem! :) Zgadzam się. Jestem zwolenniczką nauki języków obcych, dobrze jest je znać. Ale uważam, że w tym wszystkim nie można zapominać o ojczystym języku ;) kto jak nie my będzie hołubił jeden z najtrudniejszych języków świata?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *