Nie wiem, co jest w tych pytaniach, że tak fajnie się na nie odpowiada. Chyba po prostu lubię uchylić czasami rąbka tajemnicy i pokazać swoje królewskie oblicze od bardziej ludzkiej strony. Pytania są zmiksowane (posłużyłam się zarówno tymi, na które odpowiadały nominujące mnie dziewczyny, jak i tymi, które same ułożyły dla swoich ofiar). No to lecimy!

1. Wymień 3 książki, przy których się popłakałaś.
Ocalona aby mówić
Ocalona aby przebaczyć
Trzeciej nie mogę obczaić, ale było wiele takich, przy których płakałam ze zgryzoty.
2. Marzenie czytelnicze?
Ba! Zacznijmy od tego, że w przyszłości będę autorką bestsellerów (to plan, nie marzenie, okej?). Wcześniej jednak zgromadzę najlepsiejsze książki do swojej prywatnej biblioteczki (która zajmie calusieńskie osobne pomieszczenie – i to też jest plan, nawet w toku) i będę czytała najlepszą literaturę, bez gniotów.
Kurczę, wygląda na to, że nie mam marzeń. Same plany! Jak żyć…
3. Co sądzisz o podejściu młodzieży do literatury?
A sądzę to, że za duży jest bum na książki zagraniczne, to raz. Zbyt wielka moda na czytanie książek po angielsku, to dwa. I jeszcze większa moda na nieczytanie „bo nie mam czasu” – to trzy. Po pierwsze primo, polski jest najważniejszy, a po drugie primo, jest ważniejszy od angielskiego! 
*mówi studentka filologii angielskiej*

4. Podaj swój dziwny zwyczaj książkowy
Większość maniaków książkowych gromadzi wszystkie egzemplarze, bo czują do nich sentyment i fajnie to wygląda. Ja też tak kiedyś robiłam, ale odkąd zaczęłam recenzować i odczuwać brak półek, a także ogrom gniotowej literatury, gromadzę tylko te pozycje, które ukochałam najbardziej. Reszta do pudeł i na wyprzedaże!
5. Co sądzisz o książkach typu Zniszcz ten dziennik lub To nie książka?
Sam tytuł mówi, że to nie książka. Napędzają sztucznie sprzedaż w księgarniach, a nie są przecież literaturą. Nazywa się je książkami, bo mają okładkę i papier. No cóż.
6. Co wybierzesz: nie czytać już nigdy czy do końca życia nie jeść ulubionej potrawy?
Przemyślałam to pytanie bardzo gruntownie i stwierdzam, że mogę jeść do śmierci kłaczki i kiełki, ale nie zabierajcie mi książek :(

Kto przygarnie te biedne książki w konkursie? ;) KLIK

Wioletta Terefenko

Absolwentka filologii angielskiej (Uniwersytet Rzeszowski) i Szkoły Pisarzy (Uniwersytet Jagielloński). Trochę zaczytana, czasem rozpisana, zawsze głodna wiedzy.

19 odpowiedzi do “Nie czytać czy nie jeść? Fenko odpowiada”

  1. Ja też wolę mieć na półce tylko te książki, które są dla mnie najukochańsze i najcenniejsze ;). I też mogę jeść np. same ziemniaki (które swoją drogą uwielbiam!), niż nie móc czytać. Bez przesady! I kibicuję planowi bycia autorką! Czaję się na Twoje wypocinki :*

    Buziak ogromny i pamiętaj, że czekam w Krakowie! <3

  2. Ja również mam tak, że kiedyś gromadziłam książki, ale potem doszłam do wniosku, że lepiej się wymieniać pozycjami, bądź je odsprzedać, zawsze będzie na nową książkę, którą konkretnie szukam ;)

  3. Co do tego czytania młodzieży to są wyjątki na przykład ja. Tylko jakoś w wieku młodzieżowym chce się poznać świat, a nie tylko najbliższe miejsca, więc się czyta książki z innych części świata niż tylko Polski. Naszą ojczyznę w moim przypadku poznawałam w podstawówce, co jakiś czas czytając inną książkę polskich autorów. Miałam wtedy taki głód na książki polskie. Nie zaprzeczam chętnie bym wróciła do nich, ale na razie bardziej chcę poznawać świat, który jest dla mnie odległy. :)

    W szkole wiele osób zachwyca się literatura typu "Zniszcz ten dziennik". Jednak ja wolę czytać i posiadać tylko dla siebie książki, które coś wnoszą do mojego życia.^^

    Pozdrawiam,
    zaczytanabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *