Zostało jeszcze pół miesiąca do wypłaty, w portfelu prawie widać dno, a Ty przeczytałeś już wszystko, co posiadałeś i ręce same rwą się do nowych książek? Przeliczasz raz jeszcze. Tak, zgadza się, na kilka dni zrezygnujesz z jedzenia i nowy, pachnący egzemplarz jest twój! No to nie ma problemu, po co czekać? Już, zaraz do księgarni…! Ale czy naprawdę warto?

Czy warto? Rety, Fenko, no to teraz dostaniesz w czambo. Jasne, że warto – mówimy przecież o książkach. Zanim jednak spróbujecie zamachnąć się na życie swojej Królowej, posłuchajcie uważnie, co ma do powiedzenia! Bo Fenko od Nowego Roku nałożyła sobie bana na kupowanie książek. Sama tak zdecydowała i wytrwała prawie dwa miesiące. Prawie, bo niedługo na jej półce pojawią się cztery nowe książeczki – ale o tym za chwilę. Co, do cholery, zrobić, żeby poskromić demonicznego mola książkowego, który w nas tkwi? Jak oszczędzić na książkach? I czy to jest w ogóle możliwe?

1) Wybierz sumę. Rozsądną!

Tak, to pierwszy krok i tu wszystko zależy od rozmiarów Twojego portfela. Może to być 50zł, a może być i 200zł. Pamiętaj jednak, by ustalić kwotę miesięczną, a nie tygodniową. A jeśli w danym miesiącu nie znajdziesz niczego dobrego w księgarniach, powstrzymaj się od nieprzemyślanych zakupów – w kolejnym miesiącu będziesz miał dwa razy większą kwotę do wykorzystania!

2) Won z promocjami!

Zmora każdego mola. Nie kupuj na promocjach tylko dlatego, że są i że się opłaca! Usprawiedliwiasz się, że w gruncie rzeczy wydasz mniej kasy? Nieprawda! Nie wydałbyś jej wcale, gdyby tej promocji nie było, prawda? Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły – kiedy widzisz promocję na książki, których naprawdę poszukujesz.

3) Planuj! Lista Must Have

Co do poszukiwanych książek… W żadnym wypadku nie chodzi tu o łażenie między półkami i szukanie. W taki sposób wyniesiemy pół księgarni. Jeśli chcesz zaoszczędzić na książkach, musisz mieć swoją listę, na którą będziesz wpisywał tytuły, na jakich Ci zależy. Ale tak naprawdę zależy (bo przeczytać to by się chciało wszystko). Trzymaj ją w notesie, a kopię wywieś w jakimś widocznym miejscu. Niech wszyscy widzą, co Ci kupić na urodziny.

4) Śledź recenzje

Skąd mam wiedzieć, na jakich książkach mi zależy, zapytacie, skoro ich jeszcze nie przeczytałem? Śledzenie recenzji to bardzo ważny punkt w formowaniu listy Must Have. Od tego jest LubimyCzytać.pl i blogi recenzenckie. Jeśli pozycja zbiera dobre opinie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że spodoba się i Tobie. Na blogach recenzenckich znajdziesz ludzi o podobnych gustach czytelniczych. Kryminały, obyczajówki, fantastyka… Mamy tu wszystko. Czytaj i decyduj. I niech Twoja lista rośnie!

5) Zajrzyj do Internetu

Tu jest najwięcej przecen. Nawet płacąc za przesyłkę, wydasz mniej niż w Empiku czy innej stacjonarnej księgarni. Porównanie? Ostatnio rozglądałam się za Księgami Jakubowymi Olgi Tokarczuk, potężne tomisko, którego cena rynkowa to 70zł i taka cyferka stoi jak byk w księgarniach stacjonarnych. Zajrzałam do Internetu, a tam 30zł zniżki. Naprawdę warto się przełamać.

6) Nie goń za premierami!

Wiem, wszyscy chcemy być na bieżąco. Jakaś szumnie zapowiadana książka wychodzi na rynek i wszyscy rzucamy się ją kupować. Ale wiecie co? Przyjemność z jej czytania będzie taka sama, jeśli odczekamy kilka miesięcy. Tyle że wtedy wydamy 15zł zamiast 35zł. W tym czasie również recenzenci odwalą brudną robotę – i może się okazać, że hit, na który tak polowałeś, jest zwyczajnym gniotem.

7) Zajrzyj do swoich półek

Nadrabianie czytelniczych zaległości nie leży w naturze książkożerców, prawda? Składujemy nowości kupione na promocji, bo była okazja, a potem odkładamy je, by przeleżały na półce kilka lat. Jeśli nadrobicie zaległości ze swoich półek, może się okazać, że odnajdziecie mnóstwo egzemplarzy, które w ogóle nie powinny tam trafić. Zamiast wydawać pieniądze na nowe, wymieńcie się starymi z innymi czytelnikami. Czasem jedyny koszt takiej transakcji to kilka złotych na pokrycie wysyłki pocztowej.

8) Wykorzystaj fejsa

Nie musicie kłamać, widzę w Waszych oczach błysk zażenowania. Przesiadujecie na Facebooku godzinami! Dobra, tym razem Wam się upiecze, bo to może się przydać. Dołączcie do grup, które oferuję transakcje książkowe (sprzedaż lub wymiana). Każdy może zamieścić tam swoją ofertę i kontaktować się z innymi. Jeśli macie egzemplarze, które niekoniecznie chcecie zachować, puśćcie je w świat i przygarnijcie nowe (lub zbierzcie gotówkę otrzymaną ze sprzedaży). Książki tu oferowane są w dobrym stanie, a często kilka razy tańsze niż nowe. Kilka linków:

Antykwariat mola książkowego
Książka za książkę

Książki – sprzedam, kupię, oddam w dobre ręce
Książki – sprzedaż/wymiana książek
Przeczytałeś? Wymiana, sprzedaż książek. Cała Polska.
Książki – oddam, sprzedam, wymienię

9) Odwiedź bibliotekę

No tak, najtańszy sposób na pozyskanie nowych cudów do czytania. Ale nie dotyczy zapalonych moli. Bo kto tam chce czytać cudze książki. My kolekcjonujemy własne!

~*~
Jak sami widzicie, oszczędzanie na książkach jest możliwe. Wystarczy ruszyć głową. Fenko wypróbowała i podziałało. Wytrzymałam dwa miesiące – to naprawdę
dużo, zważywszy na fakt, że wcześniej kupowałam coś niemal każdego tygodnia. Nie jestem dumna z tego, że właśnie złamałam postanowienie, ale z drugiej strony – zastosowałam się przecież do powyższych rad! Puściłam w świat trochę swoich egzemplarzy, a na przecenie w księgarni internetowej znalazłam 4 książki, które i tak chciałam przeczytać. Razem z przesyłką zapłaciłam za nie tylko 40zł. Oczywiście swojego wewnętrznego książkożernego demona nadal będę trzymać na smyczy. Jak raz się bestię wypuści, to nigdy już nie da spokoju.

I wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Człowiek naprawdę zaczyna doceniać książki, kiedy musi je sobie dawkować!

Wioletta Terefenko

Absolwentka filologii angielskiej (Uniwersytet Rzeszowski) i Szkoły Pisarzy (Uniwersytet Jagielloński). Trochę zaczytana, czasem rozpisana, zawsze głodna wiedzy.

80 odpowiedzi do “Jak oszczędzić na książkach?”

  1. Ja obecnie kupuję maksymalnie 2-3 książki miesięcznie, ze względu na miejsce, które skończy się za jakieś 10 książek :-( Ale niedługo przeprowadzka i nowe miejsce ;-) Ostatnio też znacznie częściej pożyczam z biblioteki i od znajomych, więc jest ok.

  2. punkt 1 i 3 praktykuję . Do innych już się mniej stosuję , jednak od grudnia udało mi się kupić tylko 4 książki , więc jest ogromny postęp ! ;)

  3. oj promocje kuszą najbardziej, ale te grupy na fb też wcale nie są lepsze (niby taniej), bo ciągle pojawiające się zdjęcia ofert książek kuszą jeszcze bardziej ;) I wtedy się zaczyna – ja chcę tę książkę, tę drugą i trzecią bo ciekawe wygląda, a o tej czwartej nie słyszałam, ale ją chcę bo ma piękną okładkę ;)))

  4. Staram się stosować do twoich rad, ale nie zawsze wychodzi. Jak widzę książki po połowie ceny to niestety się nawet nie zastanawiam. Ale zaczęłam ostatnio myśleć, czy aż tak bardzo chce je przeczytać czy może poczekać i uzbierać pieniądze na coś co naprawdę chcę mieć? Od niedawna też zaczęłam tworzyć listę Must Have i o dziwo udaje mi się bardziej kontrolować wydatki
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

  5. Najlepsze to śledzenie recenzji :D Ale nam bloggerom zrobiłaś reklamę! Kochana <3

    Nie no, a tak całkowicie poważnie, to zgadzam się z każdym zdaniem – sama też staram się teraz kupować mnie książek, bo wiadomo, z hajsem krucho, jednak właśnie śledzenie na fcb odpowiednich okienek np. z wymianą to super rzecz! Same przecież się wymieniłyśmy książkami :D

  6. Zawsze miałam wrażenie, że kupowanie książek na promocjach to doskonały sposób na oszczędzanie. Bo tanie. Nawóz prawda! Dobra, nakupowałam mnóstwo książek po 9 zł, które oryginalnie kosztowały by mnie 3-4 dychy. Spoko. Fajnie. Tylko że większość z nich nadal leży na mojej półce, któryś rok z rzędu, bo w sumie wcale nie mam na nie ochoty. Kupiłam, bo były po promocji. A teraz, pośladki, nie wiem, kiedy to przeczytam.
    No i ta lista – rzeczywiście dobra sprawa. Korzystam z niej od jakiegoś czasu i naprawdę sobie chwalę. Nie kupuję już byle czego, a i lista wisi na ścianie, więc rodzinka, chcąc kupić mi jakiś prezent – nie ma obaw, że będzie nietrafiony :)
    A miałabym takie małe pytanko: Jako że uwielbiam Twoje posty. Czy napisałabyś kiedyś coś o tym, gdzie i jak można sprzedawać książki? Bo ja np. korzystam z LC.pl ale w formie wymian. Ale nie sprzedaję, bo to się wydaje nieopłacalne (książka 10 zł + drugie tyle za przesyłkę). Wolę sprzedawać stacjonarnie, z ręki do ręki, ale właśnie nie mogę znaleźć miejsca/sposobu, żeby to robić. Może coś doradzisz? Jak nie w poście, to w komentarzu?

    1. Ja korzystam tylko z grup facebookowych, jeśli chodzi o sprzedaż/ wymianę/ kupno książek ;) to te grupy, które podałam powyżej. Słyszałam też o finta.pl – tutaj kupujesz i sprzedajesz książki za punkty. Ja z LC nie korzystam w ogóle, jeśli chodzi o wymiany/sprzedaż, jeszcze mi się nie zdarzyło :) ale to też dobre miejsce, wiele osób na tym korzysta.
      Co do sprzedawania, dlaczego sądzisz, że to nieopłacalne? Na wspomnianych przeze mnie grupach ludzie sprzedają książki nawet za 5zł, czasem za 20zł, wszystko zależy od książki i jej stanu. Ja też wolałabym sprzedawać stacjonarnie, o tak, wyszłoby o wiele więcej pieniędzy dla mnie, bo zamiast sprzedawać za 10zł + 8zł przesyłka (czyli 18zł z czego ja dostaję tylko tę dyszkę), to sprzedawałabym całość za 20zł i miałabym zysk w nadmiarze:) ale cóż… Sama jestem ciekawa jakiegoś eventu, gdzie można by upłynnić swoje zaległe książki. Ale to już chyba zależy od miejscowości, w której się mieszka. Można by na własną rękę coś takiego zorganizować, pogadać z gminą, ludzie może by przyszli i chętnie się wymieniali :)

    2. + problem z zapłatą. W sensie – zbyt często natykałam się na oszustów, więc nie mam pewności, że ktoś przyśle mi kasę. A mam niestety takie durne konto w takim durnym banku, że nie mogę płacić internetowo, ani sprawdzać sobie stanu konta. Musiałabym codziennie chodzić do bankomatu i sprawdzać, czy przybyło mi te 10 zł za książkę :/

    3. A może spróbuj założyć konto np. w PKO? Ja tam mam coś w stylu studenckiego i chyba nic się nie płaci :) mam podgląd przez internet, więc jak ktoś mi wyśle pieniądze, mogę zajrzeć, czy doszły i wtedy wysyłam. Karty do bankomatu nie posiadam nawet. To wygodny sposób no i wiesz, że nikt Cię nie oszuka:)

  7. Zgadzam się z Tobą. Stosuje te same rady. Mam ustaloną sumkę, szukam książek, które chcę mieć i które są dobre. Po co zapychać miejsce jakimiś nieudanymi pozycjami? Albo takimi, których się nie lubi? Zazwyczaj czekam, aż zachwyt nad książką przycichnie i wtedy ją czytam, rzadko się zdarza, że mam ogromne parcie na jakąś pozycję. I biblioteka – chodzę do dwóch, jedna ogromna, są tam nowości, dlatego nie muszę kupować ile widzę :) To naprawdę cenne rady. Pasja pasją, ale wszystko trzeba robić z głową:)

  8. Ja już całe szczęście nauczyłam się omijać promocje szerokim łukiem;) Książki kupuję raz na jakiś czas, hurtowo i tylko te z listy:) no ok, czasami ulegnę i się skuszę, ale całe szczęście rzadko:)

  9. Sama stosuję namiętnie dwie z Twoich rad- korzystam z biblioteki i mam listę must have. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez biblioteki. Często pożyczę jakąś książkę i bardzo mi się ona spodoba. No ale muszę ją oddać. I wtedy wędruje ona na listę must have. Mam już kilka takich perełek, które okazały się rewelacyjne, ale niestety ich nie posiadam na własność. Wkurza mnie tylko to (przynajmniej u mnie), że często brakuje kontynuacji. Pierwszych część jest aż nadto. ale reszty brak.
    Nie kupuję również książek zaraz po premierze. zdarza się owszem, ale jest to znikome. Ale za to co do promocji nie jestem już taka twarda. Obecnie kuszę mnie dwie książki z tej biedronkowej ;))

    1. O tak, ja też tak robię – zwracam do biblioteki i wpisuję na listę :) biblioteki rzadko posiadają kontynuacje, a często kupują zupełnie nie po kolei, omijając niektóre części – nie wiem, jaki w tym sens.

  10. Lista Must Have u mnie się sprawdza najlepiej. Dzięki niej ograniczyłam swoje zakupy o połowę. Wciąż są duże, to fakt, ale sporo mniejsze niż wcześniej :) No i ustalenie sobie limitu to obowiązkowe.

    1. Ja od Nowego Roku nie kupowałam książek, więc ograniczyłam w 100% :D teraz będę się starała wybierać tylko te pozycje, które naprawdę chcę posiadać. A jeśli coś się nie spodoba, zawsze można wymienić :)

  11. Ja jeśli kupuję to tylko na promocjach. Czasami w marketach można spotkać książki( wcale nie wydania kieszonkowe) za mniej niż 10 złotych. Tak kupiłam wiele pozycji, które czekają na półce na wakacje po maturach. Miesięcznie kupuję sobie jedną książkę za 10 złotych, czasami za 5 i tak uzbierało mi się już chyba 15 książek. Do tego korzystam z biblioteki, najpierw zamawiam książki, które chce przeczytać, najczęściej moje zamówienie spodoba się paniom, więc je kupują. Wtedy mam pierwszeństwo ich przeczytania :)

    1. O tak, kupowanie w marketach jest super, ale też trzeba uważać, żeby nie łapać wszystkiego, jak leci ;) fajnie, że w bibliotece biorą pod uwagę Twoje propozycje! Myślę, że biblioteki o wiele lepiej rozporządzałyby pieniędzmi, gdyby tak radzić się czytelników, którzy pochłaniają książki intensywnie:)

  12. Fajny i ciekawy temat poruszyłaś :)
    Widzisz jak chyba nigdy nie byłam takim prawdziwym molem książkowym, bo od dziecka kocham wręcz biblioteki. Mam to szczęście, że mieszkam w małym mieście, gdzie mamy bardzo fajnie zaopatrzoną bibliotekę i cudowne Panie, które nowości odkładają mi "pod ladę" ;-)
    Dlatego na pierwszy plan stawiam biblioteki, a potem wymiany książkowe i egzemplarze recenzenckie. Oczywiście od czasu do czasu zdarza się, że kupię sobie jakąś książkę, ale mam zasadę, aby wartość jednej pozycji nie przekraczała 10zł :)

    1. A ja jednak na pierwszym miejscu stawiam egz. recenzenckie, bo dzięki Wydawnictwom mam okazję przeczytać książki, o których nigdy bym nie pomyślała, że są warte przeczytania :) I ja też staram się, by kupowane przeze mnie pozycje nie przekraczały 10 zł :) z kupowaniem przez Internet jest tu problem, bo często do tej ceny dochodzi przesyłka

    2. A ja jednak na pierwszym miejscu stawiam egz. recenzenckie, bo dzięki Wydawnictwom mam okazję przeczytać książki, o których nigdy bym nie pomyślała, że są warte przeczytania :) I ja też staram się, by kupowane przeze mnie pozycje nie przekraczały 10 zł :) z kupowaniem przez Internet jest tu problem, bo często do tej ceny dochodzi przesyłka

  13. Ja mam swoją listę książek do przeczytania i w zdecydowanej większości z niej korzystam. Zdarzają się wyjątki, że kupuję coś nieplanowego, ale naprawdę bardzo rzadko ;) Do biblioteki nie chodzę może zbyt często, ale przynajmniej raz w miesiącu ją odwiedzam ;)

  14. Hmmm no masz rację, ale ja niestety nie umiem nie korzystać z promocji, jest tyle książek, że zawsze znajdzie się coś co muszę mieć. Biedronka też mnie pogrąża.. I te grupy wymienne na fb, zawsze coś tam kupię od kogoś:)

  15. Przyjmuję Twoją zasadę już od dłuższego czasu, nie kupuje książek w promocjach jeżeli akuratnie jej nie poszukuję, na półce na LC posiadam właśnie moje poszukiwania, które często gęsto uaktualniam, bo np. szukam długo jakiejś książki, to potem uznaje, że jednak byłam zafascynowana nią na początku, ale teraz już mniej. Pododawałam sobie zakładki z allegro, gdzie mam wpisane wszystkie tytuły by mi wyszukiwały od ceny najniższej i jeżeli jest okazja (najwyżej 15 zł za sztukę), to zastanawiam się i kupuję. Polecam też, ceneo , jest tam wiele księgarni i można poszukać pozycji jak najtaniej. I zgadzam się z Tobą w tym, by nie kupować książek od razu po premierze, ze mną jest tak, że i tak jej nie przeczytam w najbliższym czasie :D Więc czekam na wyprzedaże, ale z umiarem :D

  16. Świetny post! Z każdym punktem się zgadzam w 100% Również mam listę tytułów, które pragnę, ale często przy zakupach kieruję się opisem na okładce i jeśli mnie zainteresuje a cena jest na tyle niska, że mogę się pokusić o ten tytuł to biorę!

  17. A ja np. wiem, że niektórzy nie chcą kupować używanych książek tylko zawsze nowe, sama nie mam z tym problemu i zawsze udaje mi się wyszukać książki, które chcę mieć po naprawdę bardzo niskiej cenie, ale wiadomo, że wyszukuję takie, które nie są zniszczone ;) Czasami też kupię jakieś nowe książki, ale też wyszukuję jakichś tańszych opcji, a takich pełno w necie :) Z resztą ja tylko przez neta kupuję, bo u mnie w mieście jeszcze nie ma ani empika, ani matrasa, więc gdybym miała jechać do pobliskiego miasta to by mi się wcale nie opłacało, bo jeszcze by doszedł koszt paliwa :P

    1. Ja też kiedyś chciałam tylko nowe, więc jestem w stanie zrozumieć te osoby, ale ostatecznie treść taka sama, a ksiązki używane są często w dobrym stanie ;) U mnie w mieście też nie ma tych księgarni, ale studiuję w Rzeszowie i tam często chadzam po galeriach ;) oczywiście tylko oglądam! :D

  18. Ja robię większość tych rzeczy przed zakupem ;) Ogólnie jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mi się kupić książki po cenie okładkowej, zawsze uda mi się znaleźć jakąś większą lub mniejszą promocję :)

  19. Ja już od dwóch lat nie kupuję książek i dobrze mi z tym. Jak sobie pomyślę, że kiedyś miesięcznie wydawałam na książki 100-200 zł. to aż mnie krew zalewa :)
    Teraz wystarczą mi egzemplarze recenzenckie oraz wymiana książkowa między innymi czytelnikami.

    1. Wow, dobry wynik! Dwa lata, dużo czasu ;) ja nie uważam tych pieniędzy za zmarnowanych, ale żałuję, że czasem wybierałam droższe wersje, to było zanim poznałam tanie sposoby na pozyskiwanie książek :)

  20. Ja się zawsze stosowałam do tego, co tutaj napisałaś, więc dla mnie ten tekst nie jest jakoś odkrywczy :P A co do recenzji… no cóż, każdy ma inny gust. Ja zawsze powtarzam, że każdy powinien się sam przekonać, co mu się spodoba,a co nie, bo to, ze ja lubię jedną książkę, nie oznacza, że ktoś inny tez ją polubi. ;)

  21. Pójście do biblioteki, czytanie recenzji i nierzucanie się na wszystkie reklamowane książki to bardzo dobre rady ! Ja sama obecnie czytam kilka książek, które nabyłam z biblioteki i są to, o dziwo, same nowości :-)

  22. Ja korzystam przede wszystkim z listy "must have" zwykle gdy chcę kupić nowe książki, wybieram te na których zależy mi najbardziej z listy, następnym razem kolejne itd. Uwielbiam też korzystać z biblioteki, często znajdę tam coś ciekawego, no i raczej posługuję sie ksiegarniami internetowymi :)

  23. Oj tak promocje to moja największa zmora. Kupuję bo tanio, a później te książki tylko zalegają na półkach :) Chociaż ostatnio robię swoją listę książek na dany miesiąc i staram się jej trzymać. Ubolewam jedynie nad tym, że w mojej bibliotece pozyskanie jakiejś nowości graniczy z cudem :(

  24. Mój demon książkowy jest poskramiany niemal cały czas. Po pierwsze mieszkam w Szwecji. Jedyny sposób w jaki mogę zdobyć na własność książki polskie, to kupić je w Polsce, bądź odkupić od znajomych Polaków. Jednak w rzeczywistości nie jest tak kolorowo. Raz na kilka miesięcy robię zakupy przez allegro, a te przyjeżdżają do moich rodziców w Polsce. Następnie, z natury niecierpliwa ja, czekam cierpliwie aż ich odwiedzę i zabiorę paczkę ze sobą, by móc czytać.
    Więc łączę się z Tobą w bólu, bo wiem co znaczy nie kupić sobie nowej książki… ;(

    1. O rety, to faktycznie ciężko :( pewnie Twoje paczuchy są większe od bagażu ciuszkowego ;) W takim razie jestem w o wiele lepszej pozycji, szczerze współczuję i mam nadzieję, że znajdziesz jakiś sposób na zdobywanie książek więcej i częściej;)

  25. Ja przesunąłbym bibliotekę wyżej – w zeszłym roku większość moich lektur pochodziła z wypożyczenia. Jeżeli książka jest rzeczywiście dobra, wtedy można się zastanowić nad kupnem własnego egzemplarza.

  26. Dorzuciłbym do tego eksperymentowanie, jeśli nie ma się akurat pozycji, które koniecznie człowiek chce dorwać. :P Wówczas można sobie pozwolić na zdobycie większej ilości książek za niską cenę i może odkryje się nowego autora. Jednak jeśli ma się sprecyzowane plany zakupowe pod kątem tytułów to takie eksperymenty mogą być problemem…

    1. Eksperymenty są dobre, o ile nie korzysta się z promocji masowo :) ja sama odkryłam tą metodą kilku dobrych autorów. Ale może lepiej eksperymentować w bibliotece? Jest taniej. A jeśli nie, to wciąż pozostaje punkt traktujący o śledzeniu recenzji w Internecie :) przydaje się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *