Czy podczas lekcji historii też czuliście zgrzyty między tym, co mówią nam o ewolucji, a biblijną wersją o stworzeniu? Dla mnie uproszczona wersja Pisma Świętego była pierwszą poważną książką i towarzyszyła mi przez całe dzieciństwo. Mając w głowie te wszystkie historie ciężko było mi uwierzyć w to, że cała sprawa zaczęła się od bakterii wodnej,
która po milionach lat stała się małpą, a małpa człowiekiem. Nie miało
to najmniejszego sensu. No właśnie, nie miało. A co, jeśli ta cała ewolucja to bzdura?

Pomyłka na tak wielką skalę miałaby katastrofalne skutki. Ewolucji nigdy nie było! Co wtedy? Cała wiedza o historii ludzkości i o świecie fauny, cała masa odkryć musiałaby zostać ponownie rozpatrzona! Czy to możliwe, że teoria wymyślona przez jednego człowieka, po której nastąpił szereg pomyłek zdających się ją potwierdzać, była w stanie tak bardzo zakrzywić nam odbiór tego, co działo się na Ziemi na początku jej dziejów?
Pozwólcie, że opowiem Wam historię. Dawno, dawno temu – 6 tysięcy lat, jeśli chcecie znać szczegóły – Bóg stworzył kobietę i mężczyznę. Żyli w Ogrodzie, który dawał im pożywienie, a oni nie musieli się o nic martwić. W tamtych czasach Ziemia była zupełnie inna. Rośliny, zwierzęta i ludzie byli o wiele wyżsi, wszelka żywność rosła do takich rozmiarów, że można by wyżywić armię, a łagodny klimat sprzyjał wszystkiemu, co żyło. Opuśćmy tę część, gdy Ewa i Adam zjadają jabłko (jakby nie mieli dość gruszek) i przejdźmy do wygnania ich z Ogrodu. Sprzeniewierzenie się Bogu równało się śmierci – nie nagłej śmierci, ale śmierci w ogóle. Ludzie nie byli już nieśmiertelni: mieli żyć tylko kilkaset lat. 
Adamowi i Ewie rodziły się kolejne dzieci i Ziemia powoli się zaludniała. Życie poza Ogrodem było nieco cięższe, bo teraz sami musieli uprawiać ziemię, zaczęli też polować na zwierzęta, choć wcześniej byli wegetarianami. W tych czasach ramię w ramię z ludźmi żyły anioły, które dzieliły się z nimi swoją ogromną wiedzą, dzięki czemu rasa ludzka mogła się rozwijać. Anioły brały sobie za żony ludzkie kobiety, a te rodziły im dzieci. Nic dobrego nie mogło jednak wyjść z połączenia dwóch ras, którym Bóg nigdy nie pozwolił się łączyć. Ich dziećmi były olbrzymy słynące z okrucieństwa i niezwykłej siły. Kiedy sytuacja na Ziemi przestała być zabawna, Bóg zesłał potop, aby zgładzić grzech (i olbrzymy). Deszcz padał przez wiele dni, wielki meteoryt uderzył w planetę i zmienił jej oś, przez co po katastrofie Ziemia nie wyglądała już tak jak dawniej: ludzie byli niżsi, rośliny mniejsze, a tajemnicze budowle postawione przez olbrzymy nie wskazywały już poprawnego ułożenia gwiazd, pozostając dla współczesnych prawdziwą zagadką. Wiemy, że z potopu ocalała garstka ludzi, rodzina Noego i on sam, a kiedy wody opadły, osiedlili się w Mezopotamii. I tu zaczyna się historia cywilizacji, którą znamy ze szkolnych lekcji.
Podręczniki milczą o życiu przed potopem. Dla oficjalnej nauki cywilizacja rozpoczęła się dopiero tam, w Mezopotamii. Tylko skąd w takim razie dowody na istnienie cywilizacji starszej niż ta? Co ze szczątkami olbrzymów, które są odkrywane na wszystkich kontynentach; co z figurkami przedstawiającymi ludzi żyjących z dinozaurami; co z tajemniczymi budowlami (piramidy, Stonehenge)?
Świat, który opisuje Artur Sroka [jak podaje nam okładka książki, kreacjonista i biblista o konserwatywnych poglądach protestanckich], pozwala wytłumaczyć swoje istnienie. Nie ma zgrzytów między Biblią a nauką. Jest o wiele bardziej wiarygodny niż to, co prezentują nam w szkołach i oficjalnych podręcznikach. Ta wersja wydaje się być o wiele bardziej logiczna i spójna niż ewolucja z małpy w człowieka na przestrzeni milionów lat.
Zabrakło mi jednak kilku elementów. Autor nie wyjaśnia, skąd właściwie wzięły się te fałszywe datowania. Różnica między 6 tysiącami lat a miliardami jest dość poważna. Naprawdę żaden szanowany naukowiec nie odnalazł przekonujących dowodów, że te datowania są błędne? Nie znalazłam też obliczeń dowodzących, że człowiek-gigant lub olbrzym, potomek aniołów, byliby w stanie przenieść wielkie bloki skalne, z których zbudowano tajemnicze budowle. Jednak największy mankament pojawia się w miejscu, gdzie autor wpada w podniosły, wieszczy ton, ostrzegając przed ponownym końcem naszej cywilizacji. Zbyt wylewne ujawnianie swoich przekonań sprawia, że książka traci na wiarygodności.
Pomimo tych kilku drobnych wad ta pozycja jest naprawdę ciekawie napisana i w żadnym wypadku nie można ją nazwać nudną naukową publikacją. Rozdziały zostały dobrze rozplanowane i płynnie przechodzą jeden w drugi. Ta książka zdecydowanie rozpala wyobraźnię!

Autor: Artur Sroka
Tytuł: Giganci i anioły upadłe. Zakazane fakty.
Wydawnictwo: Psychoskok
Premiera: 15 marca 2014
Cena: 29,90zł (17,94 na chodnikliteracki.pl)

Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Psychoskok

Wioletta Terefenko

Quisque porttitor lectus ac porttitor laoreet. Donec odio libero, mollis vitae consectetur eu, luctus sit amet ipsum. Curabitur molestie turpis vitae metus venenatis luctus. Nullam id imperdiet dui, et hendrerit erat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *