Fenko pracowała ciężko cały miesiąc. Generalnie Fenko pracuje ciężko całe życie, ale ostatni miesiąc był wyjątkowy. Bo Fenko (czyli ja) postanowiła założyć blog recenzencki i pokazać światu, jak bardzo lubi krytykować innych.
 No to założyła. I jest.
Stało się to za sprawą letniej sesji studenckiej, podczas której Fenko przecierpiała więcej, niż chciałaby przyznać, i powzięła święte postanowienie, że wakacje wykorzysta najlepiej, jak umie. Plan realizuje.
I poza faktem robienia zakładek do książek o tematyce świątecznej, mimo że mamy szczyt sezonu letniego, z jej główką wszystko w porządku
Podobno nikt nie czytuje wstępów, zwłaszcza gdy szykuje się konkurs, więc nie będzie fenkowego gadania. Poinformuję tylko, k’woli formalności, że więcej o królowej tej zacnej fenkowej siedziby dowiecie się, klikając w zakładkę KRÓLOWA MOLI, a gdyby ktoś nie rozumiał fenkowego gadania – odsyłam do słowniczka po prawej.
Przechodząc do właściwej części wpisu – Fenko dumała, dumała i wymyśliła konkurs. Bo czy jest lepszy sposób na wejście smoka niż mała rozdawajka?  

Do wygrania książek pięć. Ale od Was zależy, ile zgarniecie.

 Grać mogą wszyscy, również Anonimki (byle zostawiły adres mailowy). Wystarczy zostawić komentarz z odpowiedzią na pytanie:

Jakiego polskiego pisarza/pisarkę cenisz sobie najbardziej
i dlaczego?
To jedyny obowiązujący warunek. Plusik dla tych, co zostawią tytuł książki danego autora. O ile jakiegoś wybiorą. Bo rozumiem, jeśli stwierdzicie, że polskich autorów nie lubicie i żaden nie jest godzien bycia wymienionym. Taka odpowiedź też może wygrać. Byle uzasadnić. Można też wtedy podać innego, niepolskiego autora i ulubione dzieło.
Odpowiedź, która spodoba mi się najbardziej, wygra rozdawajkę. Oryginalność, panie i panowie.

Nagrodę podstawową (trzy książki) zgarnie ten, kto wypełni warunek podstawowy, czyli odpowie na pytanie. Ale-ale… Fenko ma dziś dobry humor, więc dorzuca, ile się da. A więc:
Oto warunki nieobowiązkowe:
1. Masz aktywnego bloga? W jednym z postów wstaw banerek konkursowy (można go umieścić również w kolumnie na głównej stronie bloga, by jak najwięcej osób dowiedziało się o rozdawajce), a jeśli wygrasz, otrzymasz kolejną książkę – tym razem niespodziankę:

2. Dołącz do obserwatorów Królowej Moli lub polub TUTAJ… Jeśli wygrasz nagrodę podstawową, czeka na Ciebie kolejna pozycja (również niespodzianka):

3. A jeżeli dodatkowo Fenko będzie miała przyjemność stwierdzić, że od chwili zgłoszenia do dnia rozwiązania konkursu dana osoba jest osobą aktywnie komentującą Królową Moli – do paczuszki powędruje kolejna niespodzianka, nieco mniejszego kalibru.
Chętni? Zgłaszać się poniżej. Jeżeli ktoś zechce wypełnić dodatkowe punkty konkursu, proszę to zaznaczyć w komentarzu. Możecie wypełnić tylko jeden lub dwa punkty nieobowiązkowe, nie muszą być spełnione wszystkie – wtedy macie szansę na książkę przydzieloną do danego warunku konkursu.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
1. Całą nagrodę zgarnia jedna osoba.
2. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych
(Dz.U. 2009 nr 201 poz. 1540 z późn. zm.)
3. Aby nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu, musi się zgłosić przynajmniej 10-15 osób.
4. Fenko zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu. 
ZAKOŃCZONY! 
nagroda wędruje do Pauliny

Wioletta Terefenko

Studentka filologii angielskiej (Uniwersytet Rzeszowski) i Studiów Literacko-Artystycznych (Uniwersytet Jagielloński). Trochę zaczytana, czasem rozpisana, zawsze głodna wiedzy. Niekwestionowana królowa moli (małe cholerstwa).

61 odpowiedzi do “Wejście smoka – czyli miłe złego początki”

  1. Obserwuję :)
    Mój mail: urszula.adamska@o2.pl
    Na Twoje pytanie, pierwsze nazwisko jakie wskoczyło mi do głowy to Grochola. Uwielbiam książki pani Kasi, nie dość, że ciekawa fabuła to napisane w prosty i zabawny sposób ;) Moim faworytem w jej publikacjach to "Ja wam pokaże!"
    Pozdrawiam c;

    1. Hej, Ulu :) cieszę się, że się zglosiłaś, ale niestety troszkę za późno – konkurs został już zamknięty kilka dni temu :) zapraszam na kolejny – akcję "Zarażamy czytadleniem", możesz znaleźć ją w zakładce "Fenkowe rozdawajki". A wkrótce kolejna zabawa :)

  2. Wow nadrobilam komenty i przyznaje z bolem ze z w/w poetow slyszalam tylko o sapkowskim ale jakos nawet film mi sie nie podobal, wiec jakos tak i ksiazki mnie nie zachecaja mimo iz bardzo lubie fantastyke ;)

  3. Obsrewuję, lubię, bannerek wstawiony. Email: justyna238@spoko.pl

    Ooo! Konkurs u Fenko! Dżastin się cieszy. Dżastin się bardzo ciszy, bo Dżastin lubi czytać. Bardzo, bardzo nawet. ;) A najbardziej lubi czytać książki polskich pisarzy. Bo Dżastin jest nietypowa. Ale Dżastin lubi dużo autorów i ma teraz problem – nie umie wybrać jednego. Dlaczego Fenko tak się znęca nad Dżastin? Nieładnie, ej nieładnie… Teraz Dżastin musi się zastanowić, żeby mogła odpowiedzieć na to pytanie. Dżastin idzie do pokoju przejrzeć książki.

    [Kilkadziesiąt minut później. Dżastin jest roztrzepana i poszła nie tam gdzie miała iść. Ale za to wzbogaciła się o czekoladę. I Dżastin jest szczęśliwa!]

    Dżastin nie będzie dłużej przeciągać, mobilizuje się i wreszcie odpowiada na zadane pytanie. Dżastin ma wielu ulubionych autorów, ale bezsprzecznie [Ach, Dżastin! Cóż za słownictwo! Zaskakujesz.] najlepszym z nich jest Rafał Kosik. Czy Fenko go zna? Nie? Skandal! Wstyd mi za Fenko! Dżastin będzie musiała się potem wypłakać w poduszkę. Ale to potem. Teraz Dżastin naprawi ten skandaliczny błąd i opowie Fanko o Rafale Kosiku. Rafał Kosik pisze bardzo dobre książki. Genialne. Ach, Dżastin zaszaleje. Rafał Kosik pisze najlepsze książki we wszechświecie! A czy Fenko wie co jest najlepsze w jego książkach? Nie? Kolejny skandal. Najlepsi w książkach Rafałą Kosika są bohaterowie. Komiczni, ciekawi, barwni, dobrze zarysowani, nakreśleni z lekkością i naturalnością, (nie)zwyczajni… Dżastin się buntuje i nie będzie wymieniać dalej jacy oni są. Pan Rafał [według Dżastin oczywiście] ma wspaniałą wyobraźnię. Bo czy ktoś nie mający rozwiniętej wyobraźni może pisać tak boskie książki? Nie? No właśnie. A Fenko wie co jest najlepsze w osobie Rafała Kosika? Nie? Teraz to już płacz i zgrzytanie zębów normalnie. Najlepsze jest to, że on cały czas pisze nowe historie. Dżastin w tym momencie ogarnął smutek. Co będzie jak pan Kosik umrze? Nie będzie pisać? Straszne. Ale Dżastin ma też dobrą wiadomość. Pan Kosik ma dopiero nieco ponad 40 lat i może pisać jeszcze bardzo długo… I te książki pana Kosika są dla każdego – od 6 do 106 lat. Babcia Dżastin też czyta jest zachwycona! :) Dżastin przeprasza najmocniej, ale się wzruszyła i nie jest w stanie dalej pisać. Dżastin jeszcze napisze tylko krótko na zakończenie. Czy Fenko jest teraz pewna, że to najlepszy polski autor. Nie? On musi być najlepszy, bo Dżastin ma wygórowane wymagania.

    1. O Dżastin, Fenko uwielbia pana Kosika! Felix, Net i Nika – miodzio, nieważne, że o nastolatkach, to dla każdego! Fenko marzy, by sobie zebrać kolekcję jego książek, och!

  4. Może nie jestem zbyt wymagającą czytelniczką, a może po prostu trafiam na świetne książki, ale fakt jest taki, że czytam przede wszystkim polskich autorów, więc przy tym pytaniu mam szerokie pole do popisu. Chyba nawet zbyt szerokie, bo nie wiem, którą pisarkę wyróżnić ;) Jeśli mam Cię zachęcić do częstszego sięgania po powieści rodzimych twórców, musiałabym wiedzieć, czego poszukujesz w czytanych książkach.
    Mnie mocno wbiła się w pamięć Katarzyna Kołczewska swym debiutem "Kto jak nie ja?". Jest to historia kobiety, którą los zmusza do zaopiekowania się 3-letnią dziewczynką, której rodzice zginęli w wypadku, a nikt z bliższej rodziny nie może się nią zająć. Przy takim opisie wyobrażamy sobie zapłakane niewinne dziecko, o wielkich oczętach i kręconych włoskach. I tu dostajemy obuchem w łeb! Bo to nie jest rodzaj książki o wielkiej tragedii, która powoduje początkowo liczne trudności, ale kończy się wzruszająco i przyjemnie. To opowieść na wskroś prawdziwa, bez upiększania i łagodnych słów. Opieka nad dzieckiem, o którym nic nie wiemy, może okazać się koszmarem, bo ono potrafi krzyczeć, drapać i histeryzować aż do utraty sił. Potrafi się buntować i wiercić dziurę w brzuchu trudnymi pytaniami. Potrafi być niewdzięczne i na każdym etapie dorastania może sprawiać problemy. Ta książka potrafi czytelnikiem potrząsnąć i to z taką intensywnością, że z niedowierzaniem potem patrzymy na wszystkie uśmiechnięte buzie ślicznych dzieciaczków na reklamach Pampersów ;)
    Niedawno ukazała się kolejna powieść Katarzyny Kołczewskiej – "Idealne życie". Bardzo jestem jej ciekawa, ale niestety jeszcze nie trafiła w moje ręce. Mam nadzieję, że jest równie wyśmienita jak ta debiutancka :)
    Pytanie dotyczyło jednego pisarza, więc nie będę się rozpisywać o innych, ale dla spokoju sumienia wymienię kilka pozycji, które bardzo polecam…może coś Cię zainteresuje :)
    – "Kiedyś Cię odnajdę" Małgorzata Rogala – kryminał z wątkiem romansowym i ciekawie zarysowanym tłem społecznym, dotyczącym pracy w placówkach szkolnych…bardzo wciągający :)
    – "Tajemnice Luizy Bein" Renata Kosin – bardzo sumiennie dopracowana książka, w której trzeba rozwikłać tajemnicę rodzinną, bo gdy wydaje się, że w drzewie genealogicznym bohaterów wszystko jest znane pojawia się pytanie, kim jest dziecko pochowane z tytułową Luizą? :)
    – "Cienie przeszłości" Edyta Świętek – jutro premiera tej książki, ale miałam ją już okazję przeczytać i cóż mogę powiedzieć…zarwana noc gwarantowana! ;)

    Pozdrawiam!
    edyta.cha@wp.pl
    Obserwuję i lubię na fb jako: Edyta Chmura
    Informację o konkursie udostępniłam na fb: https://www.facebook.com/edyta.chmura.12/posts/250817515116460

    1. No proszę, zachęciłaś mnie tymi rozwrzeszczanymi dzieciakami. To musi być cenna książka dla przyszłej nauczycielki ;D to coś oryginalnego, że nie ma w tej pozycji kolejnego słodkiego bobaska.

    2. Jeśli tylko będziesz miała okazję przeczytać tę książkę, to szczerze polecam. Gwarancji nie mogę dać, bo każdemu podoba się coś innego, ale myślę, że się nie zawiedziesz. A jeśli jesteś przyszłą nauczycielką, to i po "Kiedyś Cię znajdę" sięgnij…wprawdzie główna bohaterka pracuje jako pedagog szkolny, ale co nieco o środowisku nauczycieli można się dowiedzieć, a że pracowałam krótko w szkole, wydaje mi się, że spostrzeżenia są bardzo trafne ;)

  5. Cenie sobie osobe, ktora nie jest popularna w Polsce i jest to Cornelia Funke. Lubie ja za to, ze potrafi wciagnac czytelnika do ksiazki, stworzyc idealne dla niego otoczenie i sprawic, aby czul on sie tam swobodnie.
    Z jej utworow najbardziej lubie Atramentowa Trylogie.
    Lubie na fb jako: Emilia Kowalczyk
    E-mail: zimne.dlonie@gmail.com
    Prosze tam pisac, gdyby cos gdzies :)

  6. Niestety nie zaliczam się do osób, które zaczytują się w literaturze spod nazwisk polskich autorów – spotkania z nimi są w moim przypadku epizodyczne, niemniej jednak udało mi się poznać kilka osób, których twórczość cenię – Cejrowski, Pilipiuk, Sapkowski, mają w sobie to coś. Ale jeśli miałabym wybrać ulubionego twórcę z polskiego podwórka, to jest nią kobietka, Halszka Opfer. Dlaczego akurat na nią padł wybór jako najbardziej cenioną przeze mnie artystkę słowa? Z powodu ogromnego ładunku emocji, jaki przekazała w książce, która poruszyła mną dogłębnie – "Kato-tata. Niepamiętnik". Nie jest to książka lekka ani przyjemna, lecz na trwałe pozostaje w sercu po przeczytaniu. Opowiada o kilkuletniej dziewczynce, która ze strony własnego taty doczekała się nie miłości, zrozumienia i wsparcia, lecz bólu, upokorzenia i strachu, który paraliżował ją przez wiele lat. To autorka, która nie boi się przełamać pewnego rodzaju tabu i wprost mówi o tym, co działo się w jej życiu przez wiele długich, ciągnących się lat. To rozpaczliwa opowieść,w której dziecko wręcz krzyczy o pomoc, lecz znikąd jej nie otrzymuje… Skoro własna matka obojętna jest na jej cierpienie, to jak można oczekiwać, że ktoś inny zainterweniuje? Halszka Opfer ma niezwykle plastyczny i realistyczny warsztat, poruszający dogłębnie i sprawiający, że o jej książce nie da się zapomnieć. Uważam, że to jeden z tytułów, który jest warty poznania – ze względu na to, że obecnie mało jest tak wartościowych i mądrych w przekazie książek.

    Bloga zaobserwowałam jako Zjadam Skarpety, na moim blogu odurzonaksiazkami.blogspot.com za chwilkę pojawi się banerek w zakładce "Konkursy u znajomych".

    Pozdrawiam ciepło. :)

  7. Nie powiem – pytanie zadałaś bardzo trudne, bo ciężko jest wyróżnić jednego ulubionego autora. I dlatego muszę się zbuntować i wymienić kilku, ponieważ nie sposób wspomnieć tylko o jednym.

    W kategorii EMOCJE: ex aequo Wojciech Kuczok oraz Andrzej Bart.
    Kuczoka uwielbiam za "Gnój". Żadna inna polska powieść o znęcaniu się nad dzieckiem nie wycisnęła u mnie tylu łez. To książka, która znacząco wyróżnia się na tle innych i na zawsze zapadnie w pamięć.
    Lektur na temat holocaustu jest wiele. Ale niewiele jest książek, które na ten temat posiadają pomysł. A w tej kwestii Bart spisał się znakomicie – nie będę zdradzała szczegółów – może ktoś, kto nie zna tej książki zaintrygowany tą tajemnicą po nią sięgnie ;)

    W kategorii HUMOR: Katarzyna Grochola.
    Tutaj mogłabym wymieniać wiele tytułów, m.in. "Nigdy w życiu!", "Ja wam pokażę!", "Serce na temblaku" etc… Ktoś powie, że są to płytkie, zwykłe romansidełka. A mnie powieści pani Katarzyny poprawiają humor i ogólne samopoczucie na tyle, że nie muszę sięgać po czekoladę (dzięki czemu zaczęłam mieścić się w stare jeansy :D)

    W kategorii AKCJA: Dan Brown (wiem, że mieli być polscy autorzy, ale musiałam go tu wcisnąć)
    Za wszystkie jego bestsellery "Anioły i demony", "Kod Leonarda da Vinci", "Cyfrowa twierdza", "Zwodniczy punkt", "Zaginiony symbol" i "Inferno", w którym ostatnio się zakochałam. Po prostu przy tych książkach nie sposób się nudzić!

    1. Bardzo dziękuję za zgłoszenie! ;) Zainteresowałaś mnie tym holocaustem Barta, możesz coś więcej powiedzieć na ten temat, tytuły podać?

    2. Tak jak napisałam wyżej – książka o holocauście Barta to "Fabryka muchołapek". Opowiada ona o pośmiertnym procesie Chaima Rumkowskiego, który w czasach II wojny był przywódcą getta w Łodzi. Książka jest o tyle intrygująca, że owy proces toczy się w zaświatach, a sędzią, obrońcą, prokuratorem, świadkami itp. są żydzi, którzy zginęli w gettcie. Historia do tej pory nie rozstrzygnęła sporu nt. Rumkowskiego – dla jednych to zabójca i zbrodniarz, dla innych wybawiciel od przedwczesnej śmierci. I w sumie wokół tego toczy się cała fabuła, a wyrok… No cóż – tego zdradzać nie będę ;)

      Dla mnie jest to książka bardzo ważna, bo przekazuje wiele informacji o życiu w gettcie (wszystkie wydarzenia, które opisują świadkowie naprawdę miały miejsce), ale pełna jest też skrajnych emocji i dylematów, z którymi do dziś historia się nie uporała. Początkowe kilkanaście stron może wydać się nudne, ale proszę się nie zrażać, bo dalej akcja nabiera tempa ;)

      Poza tym czytałam też "Rewers" Barta, ale nie urzekła mnie aż tak jak "Fabryka…".

      Pozdrawiam ;)

  8. No to może najpierw formalności:
    Obserwuję jako: Puszkova, na FB lubię jako Aleksandra K.
    banerek na: koralikowakraina.blogspot.com

    I w końcu mogę coś napisać o moim ulubionym polskim autorze. Szkoda, że tak mało osób porusza ten temat.

    Ze dwa lata temu, gdy byłam jeszcze w gimnazjum, zetknęłam się z książkami Stefana Dardy. Stały dumnie na półce oklejonej żółtą taśmą z dużym napisem "NOWOŚĆ!". Wzięłam ze sobą pierwszy tom, świeżutko zapakowany w biblioteczną folię… i wciągnęłam się w niesamowite historie, pochłaniając szubko kolejne tomy.
    Stefan Darda pochodzi z Lubelszczyzny, z moich rodzinnych stron. Umiejętnie wprowadził niesamowitą historię o znikającej wiosce, o różnych dziwnych postaciach i normalnych ludziach w tak bliskie memu sercu rejony Roztocza.
    W tym momencie, całkiem nie dawno, na rynek wyszła IV część cyklu "Czarny Wygon".
    Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że książki w ogóle nie są przewidywalne. Czyta się je z ogromnym przejęciem. Niejednokrotnie akcja doprowadzała mnie do stanu przedzawałowego, bo tak zaskakiwały!

    A największym sentymentem z całej serii darzę II część "Czarny Wygon: Starzyzna". W trakcie czytania tej części przebywałam na Roztoczu, w miejscowości, w której częściowo rozgrywa się akcja. Oczy dookoła głowy, żebym czasami nie spotkała jakiejś niesamowitej postaci :)

    Pozdrawiam, Puszkova

    1. O! Na jednym z recenzenckich blogów widziałam recenzję Czarnego Wygonu i też mnie bardzo zainteresował. Już wiem, że muszę, po prostu muszę sięgnąć! ;) Potwierdziłaś tylko moje zachcianki :)

  9. Jakiego polskiego pisarza/pisarkę cenisz sobie najbardziej i dlaczego? Najbardziej na świecie z Polskich autorów cenię sobie Małgorzatę Musierowicz, uwielbiam kryminały, a przepełnione wartką akcją, miłością i śmiechem to już kocham ponad wszystko! Poznałam ja na początku gimnazjum, teraz gimnazjum skończyłam i jej książki pochłaniam i dalej sobie cenię :D

    1. Oo, pamiętam Musierowicz z dawnych lat, nawet brałam udział w konkursie o niej i nasza szkolna grupa zajęła drugie miejsce. A wbrew pozorom nawet wtedy za nią jakoś nie przepadałam ;D

  10. Z Polskich autorów to Sapkowski, uwielbiam fantastykę oraz Katarzyna Grochola, jej książki są takie życiowe :) Z zagranicznych J.R.R Tolkien(władca pierścieni, hoobit i inne) J.R.Rowling (Harry Potter), C.S.S Lewis(Opowieści z Narnii), P.L. Travers (Mary Poppins) i to są autorzy i książki, które za dzieciaka, mam je nadal i często do nich wracam. A ową Mary czytam już dziecku. Uwielbiam, zwłaszcza w okresie jesienno zimowym, wieczorami z kubkiem dobrej herbaty. Uwielbiam także i wiele mam książek Paulo Coelho. Moi ulubieńcy. Ciężko zdecydować się na jednego autora, jedną książkę. bardzo lubię czytać, czytam od malucha. Pierwszą książką był Filemonek bez ogonka, też ją nadal mam :D I interesuje mnie książka którą teraz czytasz : Opowieść zimowa. Jako że kocham zimę itd, przybliż mi jej treść. Bo już bym ją zakupiła <3

    1. To powieść o miłości :) Peter Lake zakochuje się chorej, umierającej Beverly. Miłość ma podobno moc zawracania czasu – to wiem z zapowiedzi, a nie z samej książki, bo choć jestem już w połowie, to akcja bardzo się ciągnie i nie doszła jeszcze tak naprawdę do istotnego punktu. Więcej będę mogła powiedzieć dopiero po całej lekturze, a nie wiem, kiedy to nastąpi, bo w międzyczasie czytam mnóstwo innych książek, a tą tylko tak z doskoku ;)

  11. Moim najlepszym autorem książek polskich jest Marcin Ogdowski, który napisał m.in. "Niepotrzebnych". natomiast biblioteczka w moim domku jest uzupełniana ciągle głównie dziełami Cliv'a Cussler'a (uwielbiam). Ciężko wybrać najbardziej ciekawą z Jego książek, ale wytypuję "Statek śmierci"

  12. Obserwuję jako : paul75i1
    Lubię na fb jako: Paulina Szczęsna
    Dodatkowo podaję maila jakby był potrzebny : paul75i1@wp.pl

    Mój ukochany i najukochańszy… no i w sumie jedyny polski pisarz ( CHWAŁA MU! ) to Andrzej Sapkowski. King mu do pięt nie dorasta! O! Rozsławia on Polskę… A co jak co.. ale w naszej kochanej,rodzimej Polsce nie ma zbyt wiele do rozsławiania…Kiedyś ,błądząc gdzieś w bezkresnych otchłaniach internetów natknęłam się na film ,w którym Amerykanie opowiadają,co wiedzą o Polsce. Niestety zbyt wiele nie wiedzieli,więc by ułatwić im zadanie kazano im opowiedzieć z czym kojarzy im się Polska. Pomimając odpowiedzi,że Polska to zimny kraj i nie mamy tu lata – kilku z nich powiedziało,że z Sapkowskim i jego rozławioną serią książek "about witchers" :D Mowa oczywiście o "Wiedźminie". Kocham tę serię.. z resztą inspiruje ona nie tylko mnie. Była ona inspiracją to stworzenia gier o wiedźminie znanych na całym świecie, które nadal świetnie się sprzedają ! Nieznam nikogo innego z taką wyobrażnią… No i kogoś kto potrafi wymyślać równie fantastyczne i kreatywne nazwy dla przedmiotów ,zjawisk i postaci co on … :D Dla jego książek warto zarywać noce.Świat,który kreuje wciąga bez reszty… Czytałam tę serię niekiedy mojemu 6-letniemu braciszkowi do snu. Słuchał z takim zainteresowaniem i taką iskierką w oczach,że nigdy nie miałam serca przerywać czytania dopóki nie usnął. I kocham język literacki Sapkowskiego… Niby archaiczny i stary ,ale zrozumiały i przy tym żartobliwy. Niczym nie kojarzący się z nudnymi lekturamizczasów szkolnych pokroju "Krzyżaków". Sapkowski to już część mojego dzieciństwa. Nie zapomnę jego książek. Będę do nich wracać nawet gdy będę staruszką <3

    1. A to zapał! A ja już planuję i planuję, żeby się za Wiedźmina wziąć, a jakoś mnie nie zachęca. Chyba muszę dopisać do swojej listy książek do zdobycia :D dzięki za zgłoszenie!

  13. Pochodzę z małej wioski, na końcu świata. Jestem kurą domową w poplamionych spodniach, paradującą w poplątanych z braku czasu włosach. Swoją najbardziej egzotyczną wycieczkę odbyłam do Czech – po spirytus. Jednym słowem – statystycznie rzecz ujmując – jestem idealnym odbiorcą twórczości Grocholi i Kalicińskiej. Czytając "50 twarzy Greya" powinnam przeżywać ekstazę. Ale nie! Chociaż mój budżet domowy nie pozwala mi na zakup najnowszych bestsellerów, ja uwielbiam wyszukiwać w bibliotece swoje perełki. Uśmiecham się po nosem omijając szerokim łukiem dział z romansami i kryminałami. Lekka literatura dla mas – nieee, to nie dla mnie. Ja jestem WYMAGAJĄCYM czytelnikiem. Moim absolutnie ulubionym pisarzem jest Jerzy Pilch. Za co go cenię? Ten „Efekciarski literacki hochsztapler” w swoich szyderstwach przemyca ważne, egzystencjalne pytania. Na pozór żartuje sam z siebie ale tak naprawdę odsłania ludzkie wady i przywary. Pilch pisze tak, jak myśli i czuje. Ma do tego poczucie humoru (często wisielcze) i dystans do samego siebie (tak rzadki u artystów). Jest uważnym obserwatorem i krytycznym komentatorem otaczającej nas rzeczywistości. I nie lubię go, ponieważ niedawno wszedł do kin film na podstawie jednej z jego książek i autor stał się modny. Ja Pilcha uwielbiam od zawsze.
    Nie prowadzę bloga ale chętnie dołączyłam do Felkowego

    1. Dziękuję! :) Mam koleżankę, która, z tego, co mi wiadomo, zaczytuje się – albo zaczytywała swego czasu – w Pilchu. Tyle że ona ma generalnie gust odmienny od mojego. Ja lubię, gdy egzystencjonalne pytania są stawiane prosto, na poważnie. Szyderstwo Fenko uwielbia – jak widać – tylko zależy, z czym się je ;) Podoba mi się, że masz swojego polskiego pisarza, którego tak kochasz!

  14. Witam
    Mój ulubiony polski autor to Antoni Libera. Długo zastanawiałam się, jak mam opisać jego twórczość i nadal jest mi ciężko to wyrazić. Może to tylko młodzieńcze zauroczenie („Madame” przeczytałam po raz pierwszy, gdy miałam 19 lat), ale coś jednak musiało mnie przekonać. Lubię styl „Madame”, ironiczny, lekki, subtelny. Powieść przedstawia peerelowską Polskę, pokazuje, jak trudno było wtedy marzyć. W zasadzie może tylko to wtedy nie było trudne… Już wiem! Twórczość Libery można opisać jednym słowem – liryczna, finezyjna, urzekająca… Miało być jedno słowo :)

    Lubię na FB jako Joanna N.

    1. Natychmiast dopisuję 'Madame' do swojej listy książek do zdobycia ;) chociaż ten PRL troszkę mnie zniechęcił, ale skoro Ciebie tak zauroczyła ta pozycja, to i ja kiedyś sięgnę! Dziękuję za zgłoszenie :)

  15. Kurcze, co do polskich autorów mam problem, a już na pewno gdy mam podać jednego bo w sumie mam 2 ulubionych, a co?! Więc wspomnę tylko o Ewie Białołęckiej i jej cudownych fantasy – tak smoki to jest to!!!
    Polskim autorem nr 1, którego w zasadzie nie trzeba nikomu przedstawiać jest Stanisław Lem. Nie czytam i nie doszukuję się w jego książkach nawiązania do polityki, bo się nią nie interesuję. Ale to jak on pisze, przepraszam pisał mnie powala. Jego książki są nieporównywalne z żadnymi innymi, tylko on ma takie górnolotne słownictwo. Jego książki nie raz ciężko się czyta a innym razem nie sposób oderwać wzroku od kartek. Nie będę dalej zachwalała, kto zna i lubi ten wie co chcę powiedzieć, a kto nie zna to niech żałuje!!! "Bajki robotów", "Bezsenność", "Okamgnienie" czy "Solaris" o Bibliotece XXI w nie wspomnę, to tylko kropla w morzu jego twórczości!!! Po prostu go uwielbiam i więcej nie jestem w stanie powiedzieć więcej ;)

    1. Bardzo Ci dziękuję za zgłoszenie. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że wymieniłaś jakiegoś niewspółczesnego twórcę, bo za nimi przepadam, choć z Lemem do czynienia bliżej nie miałam :)

    2. Zachęcać nie będę, bo Jego trzeba lubić :) przy czytaniu jego pierwszej książki jego język mnie powalił, ale i jednocześnie zauroczył. No po prostu jego fantastyki są nie z tej ziemi i za to Go kocham.

      Co do współczesnych pisarzy to aż wstyd, bo nie znam żadnego :)

      Mogłabym wymienić jeszcze Władysława Broniewskiego i jego "list z więzienia" i pozostałe, ale jemu niestety też daleko do współczesnych pisarzy ;)

  16. Moją ulubioną polską pisarką jest Beata Pawlikowska. Uwielbiam jej całą twórczość. Jej książki podróżnicze są genialne – zawierają wiele fotografii oraz interesujące teksty. Ciekawe są również pozycje Blondynki dotyczące nauki języków obcych, które są pozbawione gramatyki. Oprócz tego p. Beata wydaje też poradniki, obfitujące w motywujące i inspirujące teksty. Panią Pawlikowską cenię za to, że dla podkreślenia własnych słów swoje książki ilustruje własnoręcznie.

    Polubiłam fanpage jako Frakcja ponad krwią, obserwuję jako Gloom

    1. O, jej poradniki też lubię choć nie miałam przyjemności się zapoznać – tak tylko lubię z daleka, jak oglądam w Empiku :) mam jej kalendarz i przyznam, że cytaty świetne, podtrzymują na duchu.

  17. Fenko, zapowiada się ciekawy, krytyczny blog. Gdyby tylko nie to k'woli, zamiast gwoli – trochę boli :P
    W konkursie udziału nie wezmę (chyba, że o niespodziankę mniejszego kalibru), bo i książki nie dla mnie, ale na pytanie odpowiem, a co!
    Najpolskim (sic!) autorem jest dla mnie Karpowicz, bo jego styl, ekhm… JEST. To znaczy istnieje, w przeciwieństwie do przeźroczystego 'stylu' większości polskich autorów. Nie pomylisz go z nikim innym i rozpoznasz po pojedynczym zdaniu, bo każde jest po(d)pisem.

    1. Fenko pięknie dziękuje za miłe słowa i już wyjaśnia :)
      Otóż, k'woli było zamierzone. Wiem, że jest formą nieco przestarzałą i dziś uważaną za cokolwiek niepoprawną, zastępowaną przez gwoli. Osobiście używam tych słów zamiennie, ale do k'woli mam jakąś fenkową słabość ;)
      O panu Karpowiczu nie słyszałam. Kurczę, mnoży się tych dobrych polskich autorów. Aż by się chciało wszystkich poczytać.
      Jeśli chcesz zagrać o tę mniejszą niespodziankę, zapraszam. A jeśli wygrasz konkursik, mogę uchylić rąbka tajemnicy i być może spodoba Ci się też któraś z dwóch książek-niespodzianek.

    2. Rozumiem fenkową słabość, ale "k'woli" nie istnieje i nie istniało, w przeciwieństwie do "k woli" i "gwoli" – wybacz zawodową uszczypliwość, ale umówmy się, że będzie to słowo fenkotwórcze :D

      A do Karpowicza zachęcam Cię baaaaaardzo. Małe próbki tutaj:
      http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/05/sonkaczyli-ignacy-karpowicz-po-raz.html
      http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/06/ile-sztuczn-osci-jest-w-autentyczn-osci.html

    3. Nie mam nic przeciwko zawodowej uszczypliwości, sama chciałam być kiedyś "panią od polskiego" i podejrzewam, że byłabym bardziej uszczypliwa niż sto diabłów. Spotkałam się z formą k'woli i byłam pewna, że istnieje, ale niech będzie, słowo fenkotwórcze. Brzmi nieźle. Lubię to!

      Co do owych fragmentów – przypadły mi do gustu cytaty z "Ości", nieco mniej z Sońki. Styl ciekawy, ale na dłuższą metę pewnie ciężki. Mimo wszystko – polski. Fenko docenia talent :)

    4. Oj, "panią od polskiego" to ja nie jestem, ale edytorem – owszem :)

      Styl – fakt, momentami przytłaczający (także tym, że mam ochotę przepisać co drugie zdanie), ale zawsze to "styl"! :)

      Zatem niech Fenko też się pochwali swoim ulubionym polski autorem! Ot co! :)

    5. Fenko zorganizowała rozdawajkę z pytaniem przewodnim o polskich autorach, bo jak dotąd, miała z nimi niemiłe przeprawy. Ze smutkiem to przyznaje. Żadna z przeczytanych dotychczas książek napisanych przez współczesnych polskich nie podbiła mojego serca. Liczę na czytelników, którzy podsuną co ciekawsze pozycje, co by Fenko mogła wybierać i przebierać :)

      P.S. Być edytorem – prawie marzenie, ach! :)

    6. Może odpowiem Ci tutaj, ponieważ to tu rozmawiałyśmy o moim edytorstwie :)
      Nie, nie kończyłam filologii polskiej, jestem historykiem i kończyłam też resocjalizację. Ale edytorstwo można też studiować podyplomowo i tak też było w moim przypadku. Nie wiem, czy trudno znaleźć pracę, bo nie miałam okazji jej szukać. faktycznie, jak zauważyłaś, pracuję w szkole. Ale w ramach doktoratu współpracuję z wydawnictwem IH PAN, więc nie wychodzę z wprawy :)

    7. Rozmowa miała miejsce już jakiś czas temu, ale jako studentka świeżo po egzaminie z gramatyki historycznej nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że "k'woli" nigdy nie istniało. Pozwolę sobie przytoczyć fragment wypowiedzi Krystyny Długosz-Kuczabowej: przyimek g'woli powstał z wyrażenia k woli, tzn. z przyimka k (zachowanego w tej postaci jeszcze w gwarach, np. k nam, k sobie, występującego obocznie do ku, np. ku nam, ku sobie), który w pozycji przed spółgłoską dźwięczną uległ udźwięcznieniu, tzn. k woli → gwoli. Obecnie jest rzadko używany, przestarzały. Świadczy o tym m.in. zniekształcona, niepoprawna, historycznie nieuzasadniona forma w woli.

      Nie chcę wyjść na czepialską, ale sama wiedza na ten temat może okazać się przydatna i interesująca ;)

    8. Zgadzam się ;) spotkałam się z k'woli nie raz i nie dwa i byłam całkiem pewna, że takie słowo istnieje, jakkolwiek nie roztrząsam takich gramatycznych szczegółów. Bezdźwięcznie brzmi o wiele lepiej, dlatego nie używam g'woli. To jak w angielskim – na fonetyce do szału doprowadzały mnie wszelkie dźwięczne, zawsze je 'dewojsuję' ;D

  18. Jeżeli chodzi o polskich autorów, to jedna z moich ulubionych autorek, z którą mam stały kontakt jest Marta Grzebuła. Uwielbiam jej książki, a przeczytałam już kilka tytułów m.in. "Obsesja", "Szachownica śmierci", "Oszukana", "Dzień, który nie miał jutra", "Epizod na dwa serca" "Przepaść samobójców" a teraz mam kolejną książkę autorki pt.:"Poznać prawdę". Dlaczego tak bardzo lubię tą autorką, powód jest tylko jeden: w każdej książce zaskakuje mnie czymś innym, za każdym razem nie mam pojęcia czego się spodziewać po danej książce i to jest fascynujące. A książki z pod jej pióra są na prawdę rewelacyjne.

    Obserwuję jako Mystic.
    Fanpage polubiłam baner zaraz będzie widniał u mnie na blogu ;)

    Pozdrawiam,
    Mystic z Książka Mój Świat.

    1. Czytałam o tej pani u Ciebie na blogu, muszę kiedyś sięgnąć po jej twórczość. Aż szkoda, że tacy wspaniali polscy autorzy nie są doceniani, prawda?
      Zgłoszenie zatwierdzone :)

    2. Nie każdy może od razu być drugim Mickiewiczem, nigdy nie skreślam autorów szczególnie tych debiutujących. Każdemu może zdarzyć się słabsze dzieło, a następne może być wybitne, różnie to bywa…

  19. Pięknie dziękuję za udział, warunki spełnione ;) z panią Martą miałam okazję zapoznać się raz. Troszkę się nie polubiłyśmy. Fenko nie lubi podróżować.

  20. Z polskich autorów bardzo lubię książki Martyny Wojciechowskiej, gdyż interesuje się podróżami, a ona bardzo fajnie pisze i prezentuje miejsca, które zwiedziła :)
    Obserwuje, jako Blair.
    Fanpage polubiłam jako Ksiązki Blair, a banner dodaje w zakładce rozdzawajki :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *