Ludzie zdołali dotrzeć do najdalszych zakątków Ziemi i opracować bardzo dokładne mapy lądów. Przebadali atmosferę, zaglądnęli w kosmos i wylądowali na księżycu. Mówi się, że wszystko w zasięgu naszej planety zostało już odkryte – tymczasem najmniej zbadanymi terenami wciąż pozostają morza i oceany. Stworzenia, o których ludzkość nie ma pojęcia i najgłębsze oceaniczne dna, do których nie dotarła ludzka stopa. Gdzieś tam, w głębinach, kryje się rekin polarny, przemiłe stworzonko, które zyskało opinię rekina ludojada. Porzućcie myśli o łowieniu makreli czy innych płotek. Dziś polujemy na rekina!

Drodzy czytelnicy, to jest rekin polarny:
zdjęcie pochodzi z: KLIK
Ale zanim wypłyniemy w morze z harpunem, by na wzór starego człowieka ze znanej szkolnej lektury polować na wielką rybę, przyswójmy kilka istotnych (albo zwyczajnie ciekawych) informacji:
1. Do polowania potrzebna jest przynęta. Nie, błagam, nie nacinajcie sobie skóry i nie upuszczajcie krwi. Wystarczą śmierdzące zwłoki wieloryba, jak to zrobił narrator (a potem zwymiotował).
2. Rekin nie może pływać bez ogona. Być może warto go urwać, jeśli wcześniej nie zostaniecie zjedzeni.
3. Cieszcie się, że nie zostaliście stworzeni jako te wielkie potwory. Serio. Jeszcze w łonie mamusi mogło Was zjeść własne zębate rodzeństwo. No co? Przetrwają najsilniejsi!
4. Jeśli Wam się wydaje, że jesteście bezpieczni, to źle Wam się wydaje. Rekin, mimo swojego wielkiego cielska i faktu, że pływa naprawdę powoli, może błyskawicznie rzucić szczęką w bok i odgryźć Wam rękę. Albo głowę.
5. Dla chcących pogłaskać rekinka mam przemiłą informację: jego skóra jest naprawdę gładka, jeśli głaskać go zgodnie z kierunkiem pływania. W drugą stronę to istny papier ścierny.
6. Przyssawki wargowe rekina unieruchamiają ofiarę przy pysku podczas konsumpcji. Nie myślcie więc, że uciekniecie. Radzi sobie drań bez rąsi!
7. Mięso rekina jest trujące bez odpowiedniego przygotowania. A psy robią się od niego pijane lub sparaliżowane. Nie jemy na surowo!
8. Ten olbrzymi straszak w gruncie rzeczy wygląda jak kretyn. Pływa z otwartą paszczą, wyobrażacie sobie? Kogoś takiego nie można traktować poważnie.
9. Kiedy już upolujecie drania, przygotujcie się na to, że zanim umrze, będzie na Was łypał nawet kilka godzin. Koszmary gwarantowane, brr!
10. A jeśli nie uda Wam się złapać rekina na wędkę, to pożyje 500 lat. Zdziwieni? Cóż, rekiny przetrwały to, co spotkało dinozaury, nie dziwcie się więc, jeśli przeżyją Was.
Co, odechciało się polowania? No tak, rekin to całkiem wdzięczny model do horroru, prawda? To teraz kilka nierekinich informacji, dla rozluźnienia atmosfery:
1. Wieloryby to wielkie śmieszki i uwielbiają się bawić. Znana jest historia kobiety, którą wielki potwór wciągał pod wodę, topił przez chwilę, po czym pozwalał jej wypłynąć – i bawił się dalej. A potem grzecznie odholował ją na brzeg. Miała kobieta szczęście, że nie trafiła na rekina, co?
2. Wód morskich jest tak dużo, że przykryłyby wszystko, co znajduje się na lądzie, wystawałyby tylko czubki drzew.
3. I jest tam o wiele więcej życia niż na lądzie!
4. Niektóre ryby wytwarzają w głębinach własne światło (czasem służy do szukania pożywienia lub partnera, a czasem do wysyłania sygnałów. Istna dyskoteka, która może być niebezpieczna dla gospodarza – zwabia drapieżniki). 
5. Badania sejsmiczne przeprowadzane przez ludzi tak bardzo zaburzyły środowisko morskie, że zwierzęta nie są w stanie porozumiewać się ze sobą na duże odległości tak jak czyniły to kiedyś. Nie wspominając o plastiku, który gromadzony w wodzie zabija wiele stworzeń… My, ludzie, jesteśmy powodem wymierania setek gatunków i według autora robimy to szybciej niż meteoryt, przez który wyginęły dinozaury!
Uff, to co, gotowi do wypłynięcia w morze? Założę się, że strach Was obleciał. Jeśli tak, to w ramach rekompensaty możecie sięgnąć po Księgę morza, skąd zaczerpnęłam te wszystkie ciekawostki. Muszę Was jednak uprzedzić, że wcale nie jest to poradnik – to opowieść o człowieku, który bardzo chciał upolować rekina, więc wypłynął z kumplem na morze (pontonem) i w międzyczasie postanowił uraczyć czytelników masą informacji o głębinach i anegdotkami wszelkiej rybiej maści.
Książka
nie zaczęła się zbyt atrakcyjnie, ale nie traciłam nadziei – jednak po 336
stronach wciąż nie mogę powiedzieć, że to wspaniała historia. Autor bawi się w luźne skojarzenia o morzu i
rzeczywiście jest to chwilami ciekawe, chociaż to mieszanina rzeczy bardzo ciekawych i ekstremalnie nudnych. Moimi ulubieńcami są oczywiście historie o potworach morskich, syrenach i rybach-magikach, które potrafią przyjąć kształt i kolor tego, co akurat widzą albo stawać się niewidzialne. Zapewne słyszeliście porównania Księgi morza do lektury Stary człowiek i morze. Cóż, nie jestem pewna, ile w tym prawdy, ale chwilami Księga morza jest rzeczywiście równie nudna.

Po tej lekturze doszłam do wniosku, że ocean to piekło, w którym nigdy nie chciałabym się znaleźć. Ale jakie piękne… Tam fantastyka naprawdę staje się rzeczywistością.

Autor: Morten A. Stroksnes
Tytuł: Księga Morza
Wydawnictwo: Literackie
Stron: 336
Cena: 37,90zł

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

Wioletta Terefenko

Quisque porttitor lectus ac porttitor laoreet. Donec odio libero, mollis vitae consectetur eu, luctus sit amet ipsum. Curabitur molestie turpis vitae metus venenatis luctus. Nullam id imperdiet dui, et hendrerit erat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *