Gorączka jest historią opartą na faktach. Stany Zjednoczone, XIX wiek. Mary  Mallon jest dobrze zarabiającą kucharką i mieszka z Alfredem, mężczyzną, którego kocha, bez ślubu, co dla purytańskiej opinii społecznej jest skandaliczne. Mary nie jest jednak osobą, która przejmowałaby się zdaniem innych ludzi. Jest niezależna, ma własne pieniądze i uwielbia swoją pracę. Jej życie jest bajką, dopóki nie wychodzi na jaw, że wszędzie, gdzie gotuje, umierają ludzie. Mary zostaje odizolowana od społeczeństwa z powodu rzekomego nosicielstwa – od teraz nazywają ją Tyfusową Mary, badają ją każdego dnia i piszą o niej w gazetach. Mary musi stoczyć prawdziwą walkę o swoją wolność. Wygrana nie będzie powrotem do dawnego życia – Mary straci Alfreda i pracę, ale nie przestanie walczyć.

Opis obiecuje wiele – Mary Mallon jest legendą, a historie na faktach zawsze są nośne. Mają w sobie jakiś magnetyzm. Na podstawie książki ma powstać serial BBC, w którym główną rolę zagra Elisabeth Moss, mówi okładka. Wszystko wygląda pięknie, ale ta książka zupełnie nie urzeka. To bardzo płytkie przedstawienie historii silnej kobiety, bez zbytniego zagłębiania się w jej psychikę, co powinno być nieodłącznym elementem takiej powieści. Mary, nieco zadufana w sobie, stanowi dobry materiał na mocną postać, ale jej potencjał zupełnie nie został wykorzystany. Autorka zbyt szybko przechodzi do sedna historii i posługuje się raczej płaskim, zupełnie przezroczystym stylem, który byłby właściwy dla historii naprawdę trzymającej w napięciu, czego o Gorączce powiedzieć nie można.

Bardzo ciekawym wątkiem są relacje Mary z Alfredem, który zapomniał o ukochanej, gdy ta przebywała w odosobnieniu, i związał się z inną kobietą, a po powrocie Mary do żywych przypomniał sobie o dawnej, długoletniej miłości. Tak czy inaczej, Gorączka nie jest powieścią najwyższych lotów i nie mogę jej polecić wymagającym czytelnikom, chociaż dzięki prostemu językowi przyswaja się ją całkiem przyjemnie.

 

Błękit to druga część apokaliptycznego cyklu Mai Lunde. Pamiętacie Historię pszczół, o której pisałam TUTAJ? Totalnie mnie zachwyciła – to przerażająco  realny obraz świata, w którym nie ma pszczół, a rośliny trzeba zapylać ręcznie. Trzy czasoprzestrzenie – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które się ze sobą splatają; walka o rodzinę, marzenia, o nadzieję. Powieść dobrze zaplanowana i napisana z subtelną plastycznością, która sprawia, że czytelnik ma przed oczami mocne obrazy, jakimi posłużyła się autorka.

Tym razem przyszłość (równie bliska co przysłowiowe jutro) to świat bez wody. Spójrzmy na Ziemię w roku 2017. To czas, gdy ludzie niszczą lodowce w Norwegii, by bogaci mogli wrzucić kilka kostek czystego lodu do swoich drinków. Singe już w młodości walczyła o przetrwanie wodospadów i poszanowanie natury. Dziś, mając siedemdziesiąt lat, powraca w rodzinne strony tylko po to, by stwierdzić, że natura mimo wszystko poddała się człowiekowi. Rozpamiętując utraconą miłość, postanawia raz jeszcze podjąć próbę ratowania lodowca. Jej jedynym towarzyszem w walce jest tytułowy Błękit – jacht, który dostała od ojca.

Ziemia w 2041 roku jest już w stanie krytycznym. Nadmierne eksploatowanie natury doprowadziło do suszy i wojen. Ludzie uciekają z terenów ogarniętych pożarami i tłoczą się w obozach dla uchodźców. David podczas ucieczki zgubił żonę i synka, a teraz wraz z córką szuka bezpiecznego azylu. I tak pośrodku suchego, znękanego pożarami lądu odnajduje żaglówkę.

Brak wody to z pewnością wizja o wiele bardziej przerażająca niż brak pszczół – jeśli mogę wyrazić swoją opinię – ale autorce nie udało się odpowiednio uchwycić tego niezwykle obiecującego konceptu. Do czytania zabrałam się z zapałem i przyznam, że słabł on wraz z upływem czasu. Językowi zabrakło plastyczności, a historia nie jest tak porywająca jak poprzednia część cyklu. Trzeba przyznać, że Maja Lunde skupia się na ciekawym zagadnieniu (zachowaniach ludzi w skrajnych sytuacjach), ale udaje jej się zaledwie musnąć temat granic moralnych i ludzkiej psychiki. Niestety, robi to przy pomocy tak banalnych obrazów jak wdawanie się w bójkę czy kradzież jedzenia. Pod wieloma względami Błękit bardzo mnie rozczarował, niemniej jednak, wciąż polecam Historię pszczół (która zebrała w pełni zasłużone pochwały) i sądzę, że sama sięgnę po kolejną część cyklu, jeśli takowa się pojawi. Mam szczerą nadzieję, że autorka postara się utrzymać poziom, jaki zaprezentowała w pierwszej części.

Za lektury dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Wioletta Terefenko

Studentka filologii angielskiej (Uniwersytet Rzeszowski) i Studiów Literacko-Artystycznych (Uniwersytet Jagielloński). Trochę zaczytana, czasem rozpisana, zawsze głodna wiedzy. Niekwestionowana królowa moli (małe cholerstwa).

Jedna odpowiedź do “Gorączka i Błękit. Ogień i woda. Dwie książki, które mnie rozczarowały”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *