Gdyby poczciwy Wujek Google próbował Wam wmówić, że fenko to najwyższej jakości wentylator hybrydowy – ten jeden raz mu nie wierzcie. Fenko to po prostu królowa. Królowa Moli.

Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Rzeszowskim (z zawodowym przygotowaniem do nauczania angielskiego) i Szkoły Pisarzy na Uniwersytecie Jagiellońskim (ot tak, z pasji do literatury). Chociaż z wykształcenia anglistka, lubuje się w literaturze wszelakiej, również (a może zwłaszcza) rodzimej. To nasza polska duma.

A Królowa Moli, zapytacie, to od czego? „Blog recenzencki” i „mole” kojarzą się jednoznacznie – książkowi entuzjaści, bookworms. Ale nazwa ma drugie dno. Bo Fenko jest królową moli. Tak dosłownie, choć wcale nad swoimi poddanymi nie panuje.

Przez całe moje pięcioletnie studenckie życie ciągnęły się za mną mole – fakt dość niechlubny, aczkolwiek faktyczny.  Najpierw mieszkały w mojej szafie na ubrania, później w szufladzie z ryżem. Małe cholerstwa. Nie można się ich pozbyć, choćby się sprzątało non stop. Nie przestaję ze stworami walczyć. Obawiam się, że oprócz dziur w ubraniach i nadgryzionych ziaren ryżu będę musiała się w końcu zmierzyć z takimi, co mi zechcą zjeść książki.

 

Znajdziecie mnie też na:

Facebooku

4 odpowiedzi do “”

  1. Zatem pierwszy kibic juz jest. Poprosze nie przestawac , wiara przenosi góry a bez wiary w spelniebie i osiągnięcie szczescia nie udałoby sie tak tego napisać … Powodzenia :3

    1. Nie poprzestanę ;) A co do tej wiary to się zgadzam – staram się odkrywać tę prawdę co dzień na nowo!

Możliwość komentowania jest wyłączona.